Alergik nie musi cierpieć

Pewna mieszkanka Londynu, pani po pięćdziesiątce, od 30 lat do popołudniowej herbaty zjadała ciasteczka sezamowe. Zawsze tej samej marki, zawsze z jednakim smakiem. Zwyczaj ten przerwał wstrząs anafilaktyczny.

Dzięki szczegółowym badaniom ustalono, że tak nagle i z ogromną siłą ujawniło się uczulenie na sezam. Wcześniej nigdy nie podejrzewała, że może jej zaszkodzić. Przygoda mieszkanki Londynu to najlepszy dowód na to, że alergia pojawić może się w każdym wieku, że uczulać może nas nawet coś, co przez wiele lat nie wywoływało żadnych negatywnych objawów. To najlepszy dowód również na to, że, by leczyć alergię i zapobiegać jej zaostrzeniu, potrzebna jest celna diagnoza, która bywa niełatwa.


Każdy słyszał o katarze

Reklamy leków niwelujących objawy alergii zna każdy z nas. Dzięki nim powszechnie znanych jest część objawów uczulenia: wodnisty katar lub uczucie zatkania nosa, swędzenie spojówek, łzawienie i zaczerwienienie oczu, świąd skóry, pokrzywka, kichanie…

Lista objawów alergii jest jednak znacznie dłuższa, wiele z nich powszechnie nie jest kojarzonych z uczuleniem. Są to bóle głowy, stany podgorączkowe, zaburzenia snu, dekoncentracja, zmęczenie, niepokój, u dzieci – pobudzenie, także rozmaite objawy ze strony układu pokarmowego, od zaparć po biegunki.

Część z tych symptomów pojawia się natychmiast po kontakcie z alergenem. Na przykład – gdy osoba silnie uczulona na kiwi zje ten owoc, pojawia się uczucie drapania w gardle, obrzęk warg i języka, duszność lub nawet wstrząs anafilaktyczny. W takim przypadku trudno mieć wątpliwości, co zaszkodziło – należy założyć, że był to pokarm spożyty tuż przed pojawieniem się ostrych objawów alergii.

Uczulenie nie musi się jednak gwałtownie manifestować. Jego objawy mogą być ledwo zauważalne, kojarzone z zupełnie innymi problemami: przeziębieniem, przepracowaniem, zjedzeniem czegoś nieświeżego. Na dodatek skórne wypryski czy kłopoty z układem trawiennym trudno skojarzyć z jakąś konkretną przyczyną.



Wywiad i testy

– Losy chorego zależą przede wszystkim od lekarza pierwszego kontaktu – podkreśla prof. Zbigniew Bartuzi, specjalista alergolog i gastroenterolog, kierownik Katedry i Kliniki Alergologii, Immunologii Klinicznej i Chorób Wewnętrznych Collegium Medicum w Bydgoszczy UMK w Toruniu. – Dzięki swej wiedzy lekarz pierwszego kontaktu może skojarzyć z alergią nawet nietypowe objawy zgłaszane przez pacjenta. Jego „orężem” jest szczegółowy wywiad, który przeprowadza z chorym. Pyta o występowanie alergii i innych schorzeń w rodzinie, o przyjmowane leki, nawyki żywieniowe, zdarzenia towarzyszące chorobowym objawom. Może też zalecić odpowiednie leki, poprawiające samopoczucie i skierować do specjalisty, który zleci badania weryfikujące wstępne rozpoznanie alergii.

Podstawowym badaniem są testy skórne. Wykonuje się je na przedramieniu zanurzając specjalny nożyk w preparacie zawierającym alergeny, a następnie nacinając nim delikatnie skórę. W ten sposób czynniki uczulające przedostają się pod skórę i jeśli rzeczywiście działają na nią alergizująco, wkrótce wokół nacięcia pojawia się zaczerwienienie i obrzęk. Im są one większe, tym uczulenie może być silniejsze.

Nie wszystkie alergeny działają jednak natychmiastowo. Kontakt z niektórymi przez kilka, czasem nawet kilkanaście godzin nie wywołuje żadnych objawów. Te, pojawiając się po długim czasie, nie są więc wiązane z głaskaniem kota czy zjedzeniem czekolady. Opóźnionej reakcji organizmu mogą też nie ujawnić zwykłe testy skórne. W takich przypadkach pomocne są testy naskórkowe, wykonywane na plecach. Odczyt wykonuje się po 48 lub 72 godzinach, dzięki czemu zdiagnozować można również uczulenia, które umykają standardowym procedurom.

W sytuacjach, gdy diagnozę trudno postawić, w wyspecjalizowanych ośrodkach wykonuje się też testy prowokacji. Są to badania oceniające m.in. reakcję oskrzeli, śluzówek nosa, warg, błony śluzowej żołądka, jelita grubego. Odpowiadają one na pytanie o sposób oddziaływania alergenów.


Z dystansem

Do wyników testów podchodzić należy jednak z dystansem, bo bywają fałszywie dodatnie lub fałszywie ujemne. – Niestety, testy wykonuje się dziś w bardzo wielu placówkach, nie zawsze dających gwarancję prawidłowości ich przeprowadzenia – wyczula prof. Zbigniew Bartuzi. Jeśli pacjent korzysta z usług takiej placówki, nie może być więc pewien wyników testu.

Badanie da też niewłaściwy wynik, np. fałszywie ujemny, jeśli chory będzie zażywał przed nim leki odczulające lub nawet zwykłą witaminę C. Dlatego umawiając się na to badanie należy dokładnie wysłuchać zaleceń medycznych, zgłaszać zażywanie leków, dopytywać, jeśli ma się jakiekolwiek wątpliwości.

Testów skórnych i naskórkowych nie wykonuje się u małych dzieci, w zasadzie do 5 roku życia. W przypadku podejrzenia alergii u takich maluchów przeprowadza się badania immunologiczne z krwi, sprawdzając występowanie przeciwciał swoistych IgE, które dowodzą skłonności do uczulenia.


Nikt nie powinien cierpieć

– Postęp medycyny w dziedzinie alergologii jest tak duży, że żaden chory nie powinien cierpieć – dodaje prof. Zbigniew Bartuzi. – Dokładna diagnoza pozwala na rozpoczęcie właściwego leczenia, ograniczenia objawów choroby i w efekcie prowadzi do poprawy samopoczucia pacjenta.

Umożliwia to analiza danych z wywiadu, wyników testów i ewentualnie innych metod diagnostycznych. W wielu przypadkach alergolodzy najwięcej mogą ustalić na podstawie wywiadu, dzięki niemu wiedzą, jakie zwyczaje żywieniowe ma pacjent, co je, co pije, czy w domu są zwierzęta, dywany, kwiaty. Dzięki rozmowie z chorym ustalają też, czy w jego rodzinie są inne osoby z alergią, co jest niezmiernie ważne, bo jest to choroba dziedziczna, choć nie każda obciążona takim „spadkiem” osoba zachoruje.

Autor: Małgorzata Grosman

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    najlepiej ograniczyć kontakt z alergenem ale jak to zrobić?;/ cały czas staram się wzmacniać odporność, pomogła mi dieta i odrbina ruchu nigdy nie zaszkodzi. z leków zażywam clatrę (bilastyna) ale ona jest na receptę - te bez tylko mnie otumaniają