Ahoj, kolonisto!

Kolonie zawsze były i będą, a jednak co roku wyjazd naszego dziecka budzi niepokoje. Postaramy się rozwiać niektóre z nich.

Każdy, kto jako małe dziecko wyjeżdżał na kolonie, doskonale pamięta słowa tej piosenki: „Na kolonii życie płynie jak... staremu po łysinie, wpół do ósmej jest pobudka, potem gimnastyka krótka. Po gimnastyce śniadanie, głodomory śpieszą na nie...". Kolonie mają swój ewidentny czar i urok, ale doceniamy to dopiero, kiedy jesteśmy już dorośli. A kiedy wyjeżdża na nie nasze dziecko, czujemy niepokój. Zwłaszcza gdy dzieje się to pierwszy raz. Czy maluch sobie poradzi, czy jest wystarczająco samodzielny, czy nikt go nie skrzywdzi? I w końcu: jak mocno my będziemy za nim tęsknić i on za nami?


Lekcja samodzielności

Kolonie są nieocenionym doświadczeniem pod warunkiem, że przebiegną bez niespodziewanych przykrości czy wypadków. Na koloniach na pewno dziecko uczy się wielu potrzebnych rzeczy: samodzielności, kontrolowania wydatków, nawiązywanie nowych przyjaźni, rozwiązywania konfliktów.

Zanim w ogóle podejmiecie decyzję o wyjeździe, trzeba bezwzględnie zapytać dziecko, co o tym sądzi? Można na wstępie opowiedzieć kilka zabawnych historyjek ze swoich kolonijnych wakacji. Trzeba także koniecznie uprzedzić dziecko, że może tęsknić za rodzicami i że jest to normalne uczucie. Nasze dzieci mogą mieć mnóstwo wątpliwości – szczera rozmowa może je rozwiać. Jeżeli maluch jedzie po raz pierwszy, spróbujcie chłodnym okiem przeanalizować (na tyle, na ile obiektywnie się da), na ile mały człowiek potrafi zadbać o siebie. Kiedy okaże się, że „tak sobie”, można to jeszcze zmienić. Warto wyznaczyć kilka nowych zadań dla dziecka, powoli i stopniowo: np. ścielenie łóżka, wybieranie garderoby, pakowanie książek i przyborów szkolnych, w końcu dbanie o porządek w pokoju.


Jakie wybrać kolonie?

Należy także porozmawiać z dzieckiem o zasadach bycia w grupie z innymi i bezpieczeństwie. O tym, czego nie wypada (bekać, brać bez pytania cudzej własności, przeszkadzać, gdy współlokatorzy chcą spać) i o tym, co trzeba (utrzymywać porządek w pokoju, nie wchodzić do wody bez opieki, słuchać się wychowawcy). Umówcie się na telefony, jednak raczej niewskazane jest codzienne dzwonienie do dziecka. Kolonie mają być dla niego wypoczynkiem, odnalezieniem się w nowej sytuacji, a nie czasem oczekiwania na telefon od rodziców. Najlepsze kolonie to te sprawdzone przez znajomych rodziców lub nauczycieli. Jeżeli mamy wątpliwości co do organizatora, warto go skontrolować przez kuratorium lub w Polskiej Izbie Turystyki. Przynależność do PIT jest gwarancją wysokiej jakości usług. Sprawdź, czy ewentualny organizator ma Koncesję Organizatora Turystyki nadaną przez Urząd Kultury Fizycznej i Turystyki. Jeżeli zdecydujesz się na kontakt z organizatorem kolonii, zadaj mu kilka podstawowych pytań, np., czy dziecko będzie ubezpieczone podczas trwania kolonii/obozu? Zapytaj o przygotowanie kadry pedagogicznej i kierownika kolonii. Warto się dowiedzieć o wyżywienie i pomoc medyczną. Jeśli odnajdziesz odpowiedź na te wszystkie pytania na stronie internetowej firmy turystycznej oznacza to, że poziom obsługi klientów w tej firmie jest wysoki.

Świetnie jest, jeżeli jako rodzice kolonisty będziecie mieli możliwość wcześniejszego poznania i porozmawiania z przyszłymi opiekunami dziecka. Ważne jest, aby mieć do nich pełne zaufanie – wiedzieć, jak zareagują w razie agresywnego zachowania czy jak poradzą sobie z ewentualnymi konfliktami. Dlatego konieczne jest spotkanie z nimi i zadanie pytań na interesujące nas tematy. Jeśli zamiast jasnej odpowiedzi zaobserwujemy ich niepewność czy bezradność, wtedy należy się poważnie zastanowić. Jeżeli natomiast sami z siebie będą zadawali pytania na temat waszego dziecka, to bardzo dobrze o nich świadczy.


Ja chcę do domu!

Jeśli zdecydujecie się posłać malucha na kolonie, przygotujcie się na to, że po kilku dniach dziecko będzie chciało wracać do domu. Może płakać i błagać: zabierzcie mnie stąd. Warto dowiedzieć się, dlaczego tak się dzieje i rozsądnie sobie z tym poradzić. Jeśli zachowanie dziecka spowodowane jest tylko tęsknotą za domem, można spróbować namówić malucha do pozostania. Umówić się na telefony w konkretnych porach (o ile jest to możliwe), ale raczej nie codziennie. I zorganizować odwiedziny – może sam widok rodziców, spędzenie z nimi kilku godzin sprawi, że dziecko znowu poczuje się bezpiecznie. Można dać mu przed wyjazdem komórkę, ale uwaga! – tylko wtedy, gdy dziecko jest z nią obyte i nie będzie skupiać się tylko na niej, lecz traktować ją jak narzędzie komunikacji. Oczywiście na kartę – to daje gwarancję kontroli wydatków, a w razie czego konto można doładować przez bankomat albo internet. Niestety, istnieje niebezpieczeństwo, że dziecko z byle głupstwem będzie do was wydzwaniało, co wywoła wasz niepokój. Albo odwrotnie: to wy będziecie mieli nieprzepartą ochotę dzwonienia co kilka godzin (koniecznie spiszcie numery komórek wychowawców, a także adres i telefon ośrodka. Dziecko też powinno mieć je zawsze przy sobie, na wypadek, gdyby się zgubiło).

Jeżeli dziecko będzie chciało wrócić do domu z innych powodów: np. agresji innych dzieci czy nieumiejętności odnalezienia się w nowej sytuacji – nie oddawajcie pola. Może wasza delikatna interwencja, wysłuchanie dziecka i wspólne rozwiązanie zakończą konflikt pozytywnie. Jeśli nie i widzicie, że dziecko naprawdę cierpi, to lepiej zabrać je z tego nieprzyjaznego miejsca. Nie zgrywajcie twardzieli uważając, że wasza pociecha poradzi sobie w nawet najbardziej ekstremalnych warunkach. Wtedy po powrocie do domu, kiedy już trochę emocje opadną, powinna się odbyć wspólna rozmowa o całej sytuacji. Dziecko musi czuć, że jest kochane i akceptowane, że nie ma się do niego pretensji. Następne kolonie na pewno będą świetne!


Pakowanie torby

Nie róbcie tego sami. Do pakowania torby koniecznie wciągnijcie dziecko. Konieczna jest zafoliowana kartka z imieniem i nazwiskiem dziecka. Dołączcie do tego torbę foliową na brudne ubrania. Uwaga! Nie warto dawać dziecku za drogich ubrań, za to świetnie jest podrzucić „coś do zniszczenia”, czyli ubranie, które kolonista może spokojnie wybrudzić.

W bagażu kolonisty powinny się znaleźć:

- nieprzemakalna kurtka,
- 3 cieplejsze bluzy (w tym jedna polarowa, z suwakiem),
- kapelusz lub czapka z daszkiem,
- 7 T-shirtów,
- majtki i skarpetki: po parze na każdy dzień + 2-3 na zapas,
- 2 pary dżinsów,
- spodnie krótkie (2 pary, w tym jedne za kolana),
- spodnie dresowe,
- sandały,
- 2 pary butów (np. adidasy i buty do kostki z grubszą podeszwą),
- klapki pod prysznic,
- kąpielówki – koniecznie na zmianę,
- 2 ręczniki,
- piżama,
- żel pod prysznic z szamponem 2 w 1, pasta do zębów i szczoteczka w futerale, chusteczki higieniczne, grzebień, środek przeciw komarom i kleszczom, krem z filtrem, notes i długopis, ulubiona książka, mała gra, latarka.

Autor: Krystyna Romanowska

Komentarze