ABC zdrowej wątroby

Żółtaczka to choroba podstępna. Przez bardzo długi czas może rozwijać się bezobjawowo. A na niebezpieczeństwo zakażenia żółtaczką jest narażony właściwie każdy z nas.

Wątroba to jeden z największych organów w naszym organizmie. Jest ona stale narażona na uszkodzenia, choroby i infekcje wirusowe. Te ostatnie mogą doprowadzić nawet do śmierci. Chorobę tę popularnie nazywamy żółtaczką zakaźną. Powoduje ona uszkodzenia wątroby na skutek działania wirusów wyspecjalizowanych w niszczeniu tego organu.

Istnieje aż kilka wirusów wywołujących WZW. Nazywane są one pierwszymi literami alfabetu: A, B, C, D, E i G. Żeby się przed nimi ustrzec musimy wiedzieć, jak się one przenoszą


Dbaj o higienę

Polacy najczęściej chorują na WZW typu A. To typ żółtaczki potocznie nazwany żółtaczką pokarmową albo chorobą brudnych rąk. Wiąże się ona nierozerwalnie ze złymi warunkami sanitarnymi i higienicznymi. Wirusem A możemy się zarazić pijąc zanieczyszczoną wodę albo jedząc myte w niej owoce i warzywa. Źródłem zakażenia może być także chory człowiek (zwłaszcza kontakt seksualny z taką osobą) albo ryby i owoce morza pochodzące z wód zanieczyszczonych fekaliami.

Mylisz się jednak myśląc, że ciebie ten problem nie dotyczy. Chorobę „przywozimy” z podróży. Najczęściej z Afryki, Azji czy Ameryki Łacińskiej.

Pierwsze objawy zapalenia wątroby bardzo łatwo pomylić z przeziębieniem. Pojawiają się bóle stawów, gorączka, mdłości i zmęczenie. Gorszemu samopoczuciu bardzo często towarzyszy brak apetytu. Dolegliwości te często są lekceważone, bo zupełnie nie wskazują na jakikolwiek związek z wątrobą.

Potem pojawiają się objawy charakterystyczne dla żółtaczki: skóra oraz białka oczu nabierają żółtawej barwy, kolor moczu staje się ciemniejszy, a stolca – jaśniejszy.

Co możemy zrobić, by wspomnień z wakacji nie popsuła nam żółtaczka? Przede wszystkim często i dokładnie myjmy ręce. Nie tylko po wizycie w toalecie, ale również po powrocie z targowisk. Jednak najskuteczniejszą metodą uchronienia się przed WZW typu A jest szczepionka.


Bezpieczni dzięki strzykawce

Epidemiolodzy taką szczepionkę zalecają osobom z przewlekłymi chorobami wątroby, turystom wyjeżdżającym do krajów o złych warunkach sanitarnych i pracownikom służby zdrowia, oraz ludziom pracującym z żywnością: np. pracownikom marketów.

Podobnie jak w przypadku WZW typu A, tak i w przypadku WZW typu B, jedyną metodą chroniącą przed chorobą jest szczepionka. WZW typu B, potocznie nazywane żółtaczką wszczepienną, to jedna z najpoważniejszych chorób zakaźnych. Po pierwsze dlatego, że wirus ten jest nawet sto razy bardziej zakaźny niż wirus HIV. Po drugie dlatego, że przynieść możemy go nawet ze szpitala albo od stomatologa. Potoczna nazwa choroby – żółtaczka wszczepienna – pochodzi właśnie od drogi zakażania się tym wirusem – jest on nam „wszczepiany do krwi”.

Wirusa możemy „złapać” także w trakcie ratujących życie zabiegów medycznych, np. podczas transfuzji krwi albo dializ. Niesterylne narzędzia medyczne również mogą być źródłem zakażenia. Ale na żółtaczkę tego typu narażone są także osoby chodzące do kosmetyczki, fryzjera, odwiedzające salony tatuażu, używające cążek do obcinania paznokci z których korzystała osoba zakażona, czy uprawiające seks z nosicielem wirusa. Poza tym wirus ten przenosi się na płód w łonie matki.


To nie przeziębienie

Przewlekła postać WZW typu B jest przyczyną 80 procent przypadków zachorowań na raka wątroby.

Nie dość, że nawet bardzo ostrożne osoby, mogą się zarazić tym wirusem, to jeszcze choroba ta przez długi czas przebiega bezobjawowo. Nosiciele wirusa przez lata o tym nie wiedzą. Jeśli objawy już występują, to w początkowym okresie przypominają przeziębienie.

Co gorsza nie istnieje jeszcze lek, który zwalczyłby wirusa powodującego ten typ żółtaczki. Przed chorobą możemy uchronić się tylko dzięki szczepionce. Ta polecana jest przede wszystkim pracownicy służby zdrowia, domownikom osób zakażonych oraz turystom wyjeżdżający do krajów w strefie tropikalnej i subtropikalnej.

Jeszcze groźniejszy jest trzeci rodzaj żółtaczki zakaźnej, WZW typu C, przenoszony w ten sam sposób co wirus typu B. Także w tym wypadku długo możemy nie domyślać się, że jesteśmy chorzy. Wirus ten bardzo szybko ulega mutacjom i daje o sobie znać, gdy zmiany w wątrobie są już bardzo zaawansowane.


Bardzo cicha epidemia

Nie ma szczepionki chroniącej przed wirusem wywołującym WZW typu C. Specjaliści twierdzą, że w Polsce zarażonych tym wirusem jest nawet 700 tysięcy osób, ale świadomych tego może być tylko 20 tysięcy. Nic dziwnego, że o zakażeniach tym typem wirusa mówi się „cicha epidemia”.

Tymczasem liczba osób z marskością wątroby wywołaną zakażeniem WZW typu C w ciągu ostatnich dziesięciu lat wzrosła pięciokrotnie. Wirus ten jest również odpowiedzialny za lawinowy wzrost zachorowań na raka wątroby.

Autor: Sybilla Walczyk

Komentarze