10 kuchennych przykazań – BHP w kuchni

Dom powinien być naszym azylem i oazą bezpieczeństwa. I tak będzie, jeśli pamiętać będziemy m.in. o kuchennych zagrożeniach i nauczymy się, jak ich unikać.

Specjaliści służb ratowniczych prognozują, że coraz częściej będziemy ulegać urazom w domu, bowiem mieszkanie coraz częściej staje się też miejscem pracy. Na statystyki ma także niebagatelny wpływ niski wskaźnik zatrudnienia kobiet (urlopy macierzyńskie, wychowawcze, emerytury, renty) i to właśnie one oraz pozostające pod ich opieką dzieci, najczęściej narażone są na wypadki w domu. Wystarczy jednak, byśmy byli trochę bardziej uważni, by uniknąć niebezpieczeństw. Co nam zagraża w kuchni?


Po pierwsze – gaz

Wadliwe instalacje gazowe, niesprawna kuchenka, źle działający junkers – to wszystko może stanowić poważne zagrożenie. Nie bagatelizujmy drobnych uszkodzeń, do których już nawet zdążyliśmy się przyzwyczaić, bo zaczadzenie gazem jest bardzo częstym powodem wypadków w domu. Także przygotowywanie potraw na gazie – pieczenie, smażenie, podgrzewanie – powinno odbywać się pod pełną kontrolą, by nie zalać palnika kipiącą potrawą lub by nie poparzyć się gorącym tłuszczem. Dostęp do pokręteł palników i zaworów gazu należy chronić przed dziećmi oraz osobami niepełnosprawnymi umysłowo czy ruchowo.


Po drugie – woda

Zawory z zimną i ciepłą wodą powinny być niedostępne dla dziecka, a także dla osób z demencją, by podczas naszej nieuwagi lub krótkiej nieobecności nie zalały wodą mieszkania.


Po trzecie – temperatura

Oparzenia wrzącą wodą, gorącą zupą, kawą czy herbatą są najczęstszym powodem urazów w kuchni. Dziecko może ściągnąć na siebie naczynia z gorącą potrawą, szklanki i kubki postawione na brzegu blatu lub serwetę, na której te naczynia stoją. Nie stawiajmy też naczyń blisko krawędzi. Nie pozwólmy dzieciom zbliżać się do nagrzanego piekarnika. Uważajmy przy smażeniu, by gorący tłuszcz nie pryskał na nas i inne osoby w pobliżu. Trzeba pamiętać, że temperatura wrzącego tłuszczu jest wyższa niż wody (np. olej rzepakowy 180 st. C). Przypalony tłuszcz wydziela substancje rakotwórcze, nie smażmy na tym samym oleju kolejnych potraw.


Po czwarte – ostre przyrządy

Noże, tasaki, tarki, a nawet widelce nie mogą leżeć na otwartych przestrzeniach, z których można łatwo je zsunąć, zrzucić. Najlepiej zaraz po użyciu umyć je i odstawić na swoje miejsce, niedostępne dla małych domowników.


Po piąte – teflon, aluminium, plastik

Substancje chemiczne, które wydzielają podgrzewane naczynia kuchenne, nie są bez znaczenia dla naszych organizmów. Amerykanie z Environmental Working Group zbadali, że przegrzane rondle i patelnie teflonowe emitują toksyny, które mogą prowadzić do zachorowań na nowotwory, obniżać naszą odporność, zwiększać ryzyko zawału i udaru. Gdybyśmy trzymali w kuchni ptaki w klatkach, nie przeżyłyby.

Szkodliwe są także naczynia z aluminium – jeśli jakiś garnek uchował się w twoim domu, natychmiast go wyrzuć. Dowiedziono, że aluminium zatruwa gotujące się potrawy. Wyrzuć też plastikowe kubki i sztućce albo zostaw je wyłącznie na letni piknik – w kontakcie z wysoką temperaturą podtapiają się, a używany do ich wyrobów bisphenol A wydziela się pod wpływem ciepła i wpływa na zmiany genetyczne. Nie przechowujmy też żywności w workach foliowych – przepakujmy po przyjściu ze sklepu w papier.

Wyrzućmy też chińskie łyżki i łopatki z tzw. czarnego nylonu – zawierają toksyczne, kancerogenne substancje, co potwierdziły badania Państwowego Instytutu Barwników i Produktów organicznych w Zgierzu. Okazuje się, że dawki MDA (4,4-diaminodifenylometan) przekraczały dopuszczalne przez UE normy aż 10 tys. razy!


Po szóste – zatrucia chemikaliami i jedzeniem

Wszelkie płyny chemiczne, które zazwyczaj trzymamy pod zlewem albo w szafkach dostępnych dla dzieci, powinniśmy jak najszybciej odstawić w miejsce, do którego dziecko nie sięgnie. Może ulec silnemu zatruciu lub innym urazom, gdy substancja dostanie się do przewodu pokarmowego, oka, ucha, otwartych skaleczeń itd.
Bardzo łatwo można zatruć się źle przechowywaną lub przeterminowaną żywnością. Najlepiej rozmrażać żywność w lodówce, stawiając pojemnik z produktem na dolnej półce. Przyjmuje się, że każdy kilogram potrzebuje 10 godzin (czyli 2 kg – 20 godzin itd.). Można też rozmrażać pod bieżącą zimną wodą. Pozostawianie potrawy do rozmrożenia np. na blacie kuchni powoduje, że zewnętrzne warstwy rozmrożą się szybciej niż wewnętrzne, co może sprzyjać mnożeniu się bakterii. Raz rozmrożona potrawa nie nadaje się do ponownego wstawienia do zamrażarki.


Po siódme – elektryczność

Tostery, mikrofalówka, czajniki elektryczne, żelazka – to wszystko trzeba schować przed dziećmi, by nie dotykały lub nie zrzuciły na siebie gorących, nagrzanych urządzeń, nie próbowały ich podłączać do gniazdka elektrycznego czy nie zaplątały się w kablach. Najrozsądniej jest schować tego typu urządzenia do niedostępnej dla malucha szafki tuż po skorzystaniu z nich. Trzeba pamiętać, że kuchenka elektryczna, a właściwie jej płyty grzewcze emitują silne pole magnetyczne – specjaliści nie zalecają więc, by spędzać w jej pobliżu dużo czasu.


Po ósme – niedostateczna higiena

Źle przechowujemy napoje, pokarmy, trzymamy i zjadamy nadpsute owoce i warzywa, przeterminowane sery czy wędliny, bo „szkoda wyrzucić”. Kosz na śmieci to miejsce, do którego dzieci lubią sięgać – zabezpieczmy więc dostęp, np. plastikowymi skoblami na uchwyty szafki, by dzieciom nie przyszło do głowy posilać się resztkami wprost z kosza. Nie dość dobrze umyty ruszt na kuchence też jest niebezpieczny – zastygły tłuszcz i resztki pokarmu, podgrzewane nieustająco do wysokiej temperatury wydzielają toksyny.

Specjaliści od zdrowego żywienia zalecają, by używać osobnych desek do krojenia surowego mięsa i ryby, a osobnych do owoców i warzyw. Resztki surowej ryby czy mięsa, które dostaną się do pokrojonych na tej samej desce składników surówki, mogą być siedliskiem zarazków.


Po dziewiąte – szafki i półki

Szafki i półki muszą być stabilne, drzwiczki zablokowane, by zawartość nie spadła dziecku na głowę lub by nie sięgało swobodnie do przechowywanych produktów.
Chowajmy do szafek wszystko, co źle użyte może być niebezpieczne – zapałki, lekarstwa, worki foliowe, przyprawy, nasiona typu soja, fasola, którymi dziećmi mogłyby się zadławić lub umieścić w uchu czy nosie.


A na koniec – „złota godzina”

Służby ratownicze czas pomiędzy zdarzeniem (urazem, zatruciem, poparzeniem, utratą przytomności itd.) a przybyciem ekipy ratunkowej nazywają „złotą godziną”, zaznaczając, że powinno minąć go jak najmniej. Ta „złota godzina” to najlepszy czas, by udzielić poszkodowanemu szybkiej pomocy. I najlepiej jeśli to zrobią wyszkolone, profesjonalne służby. Dlatego nie stosujmy domowych sposobów, lecz natychmiast dzwońmy po straż lub pogotowie.

Autor: Renata Mazurowska

Komentarze