Portal Świat Zdrowia:
| Rejestracja

Sekcje tematyczne

  Świat Zdrowia
Świat Kardiologii i Diabetologii
Kardiologia
Diabetologia
Opublikowany: 2010-07-30
Kategoria: Styl życia
Zielnik polski
dr hab. n. farm. Aleksander Drygas
„SZTUKA” ZRAŻANIA DO SIEBIE LUDZI
Aktualnie czytasz: Zielnik polski

Gafy towarzyskie zdarzały się, zdarzają się (jeszcze pamiętamy tę o „małpie w czerwonym”) i będą zdarzać, zresztą ku uciesze plebsu. Można też zrazić do siebie elitę i to nawet nie strzelając gaf towarzyskich, a jedynie… uprawiać naukę i jej wyniki podawać do publicznej wiadomości (co prawda pośmiertnie, aleć zawsze!). A rzecz dotyczy Szymona Syreńskiego – Syreniusza…

Zielnik polski

Co prawda, autor takie próby podejmował, ale bez skutecznego efektu: na wydanie drukiem „Zielnika” nie starczyło już własnych środków. A za swego życia takiej pomocy – dziś powiedzielibyśmy: sponsorów – Syreński nie doczekał się. Nad wyraz dziwny był ten brak zainteresowania. A może powodem był sam „Zielnik”? To wydaje się dosyć prawdopodobne, jeśli wczytamy się głębiej w niektóre z jego „wskazań leczniczych”. Oto jeden z przykładów zastosowania grzybienia albo „wodnej lilii białej” w dziale „mocy skutki” (s. 771): „Pomazaniu nocnemu we śnie, z buyności y z iurności ciała do cielesności, abo do Wenusa, bywa doświadczonym ratunkiem. Sny także plugawe o nierządnych miłościach oddala. Przeto, którzy czystość żywota zachować chcą, iako księżnej, Zakonnikom y Zakonnicom, osobliwie Prałatom, którzy z rozkosznieyszych potraw y trunków do iurnosci cielesney bywaią częstokroć wzbudzeni, używać go dobrze… Przeto ktoby bądź korzenia bądź nasienia, abo wespół oboyga przez dwie niedziele iakimkolwiek sposobem używał, wszyskę chęć y iurność do skutku małżeńskiego utraci. A raz się go napiwszy naczczo przez czterdzieści dni buyność cielesną zawściąga”.

 

Tę ostatnią uwagę Syreński podał za Pliniuszem. No, jeśli takie wyobrażenie o elicie tamtego czas miał Syreński, to raczej trudno było oczekiwać, aby darzyła go ona szacunkiem i uwielbieniem. Nie ma jednak dymu bez ognia, w końcu Syreński, podając te wskazania, musiał znać realia epoki i… słabostki ludzkie. Zresztą – nie zapominajmy – że jeszcze wówczas za życia Syreńskiego – dość świeżej daty były poczynania papieża renesansu, poczynając od Sykstusa IV poprzez Aleksandra VI, Leona X na Klemensie VII skończywszy. W dziejach Kościoła Powszechnego ta epoka papieży należy do najczarniejszych; zżarci korupcją, sprzedajnością oraz życiem nieobyczajnym (najogólniej mówiąc) nie wypełnili swego moralnego posłannictwa dla chrześcijańskiego świata. To zaś dało asumpt do wystąpienia Marcina Lutra z protestem w 1517 r. Co zaś ten protest spowodował, wszyscy wiemy, nie muszę go przypominać.




Pomoc Anny Wazówny

 

A wracając na grunt krakowski i do Syreńskiego, trudno dziwić się desinteressment współczesnych wydaniem takiego „Zielnika”. Choć nie wszyscy tak myśleli. Współczesny Syreńskiemu Ambroży Grabowski wspomina, że „skromnych mężów zwykle omijają zaszczyty, przeto mimo zasługi z napisania użytecznej księgi, nie spotkał go  tytuł Medyka Królewskiego (medicus et physicus regius); lubo przy dworach królów polskich tytuł ten zdolni w rzeczy lekarskiej mężowie posiadali. Nawet gdy wielom niezapracowane pomniki wzniesiono, Syreńskiemu nikt tej czci nie wyrządził; i gdy mury świątyń krakowskich odsłaniają liczne pochwalne napisy, nie masz żadnego, który by pamięć jego potomnym przekazał”. Gdy po śmierci Syreńskiego został się „Zielnik” w części  tylko wydrukowany, a na wydanie reszty nie było sposobów, to zacny Joannicy, profesor Akademii Krakowskiej, a nadworny lekarz króla Zygmunta III, nie dał zaginąć tak mozolnej i pożytecznej pracy. Wyjednał to u Anny Wazówny, córki Jana, króla szwedzkiego i Katarzyny Jagiellonki (córki z kolei Zygmunta I Starego i Bony), na której koszt druk „Zielnika” został ukończony.

 

Dodajmy na zakończenie, że Anna Wazówna była kobietą niezwykle wykształconą, m.in. interesowała się botaniką, a w szczególności zielarstwem. Ponadto Anna Wazówna była… protestantką, co nie jest tu bez znaczenia. Z tej właśnie racji opiekowała się emigracją szwedzką w Polsce i w ogóle protestantami. Być może z tej racji nie przeszkadzały jej niezbyt pochlebne opinie o duchowieństwie katolickim w Polsce, zawarte w „Zielniku”. Dodajmy również, że stałą siedzibą Anny Wazówny  był zamek w Golubiu-Dobrzyniu, gdzie zmarła w 1625 r. w wieku 57 lat. Pochowana został w Toruniu w gotyckim kościele pofranciszkańskim pw. N.M.P. w samym prezbiterium nawy głównej.

 

Na koniec warto zadać sobie pytanie, czy Szymon Syreński – pisząc o właściwościach leczniczych grzybienia białego – świadomie „dowalił” ówczesnej elicie, czy była to tylko sucha informacja naukowo-terapeutyczna? Myślę, że jedno i drugie. Zadane zadry – zwłaszcza przez elitę – długo się pamięta. Czasami nadarza się okazja, aby odwzajemnić się „pięknym za nadobne”!

 

W każdym bądź razie – nie pamiętamy dziś nazwisk elity tamtego czasu, gdy tymczasem nazwisko Szymona Syreńskiego jaśnieje najczystszym blaskiem.

Dodaj do: Facebook Twitter Blip Flaker Pinger Wykop Śledzik

Chcesz wyrazić swoją opinię? Dodaj komentarz

Zasady dodawania komentarzy
Nick/pseudonim: Gość
Chcesz używać stałego nicka? lub Zarejestruj

Pozostało znaków: 5000

Zasady dodawania komentarzy Zasady dodawania komentarzy


1. Komentarze mogą dodawać zarówno zalogowani, jak i niezalogowani użytkownicy.

2. Wszystkie komentarze podlegają moderacji. Wpisy naruszające regulamin serwisu zostają usunięte i nie podlegają publikacji w portalu.

Moje kontozwiń

Aby korzystać z Mojego Konta lub zarejestruj!

Newsletter

Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.