Od prawie dwudziestu lat stolica naszych sąsiadów jest mekką, do której ciągną tłumy turystów. Przeciętny Francuz, Anglik czy Hiszpan może zwiedzić wszystkie cuda świata, ale jeśli nie wstąpił do Pragi, namaszczenie na obieżyświata z prawdziwego zdarzenia nigdy nie będzie mu dane.
Kiedy w 1992 roku Czesi zdecydowali się na przywrócenie swojej stolicy dawnego blasku, trochę nadwyrężonego zębem czasu i pokrytego mało urokliwą patyną socjalizmu, nie kierowali się wyłącznie czystym sentymentem. Po runięciu muru berlińskiego z Europy (tej prawdziwej, do której wtedy jeszcze nas nie zaliczano) zaczęli napływać ciekawscy. Nie nazwałabym ich jeszcze turystami - ich interesowność aż biła w oczy. Wiedzieli, że to ostatni moment, by zobaczyć i zgromadzić relikty po sowieckim panowaniu, przeczuwali, że w ciągu najbliższych lat po czasach biedy i zaniedbania nie pozostanie ślad. Czesi przyjęli ich bez zaskoczenia.
Na początku lat 90. Praga stała się modna za sprawą pewnego literata, który bohaterom swojej powieści kazał wrócić zza żelaznej kurtyny i wziąć udział w dramatycznych zdarzeniach, jakie miały miejsce na ulicach tego miasta. Kto zgadł, o kim mowa? Oczywiście o Milanie Kunderze i jego powieści "Nieznośna lekkość bytu'; sfilmowanej i rozsławionej dzięki gwiazdorskiej obsadzie: Juliette Binoche w roli chorej z miłości Teresy, Leny Olin jako cynicznej kochanki, i niewiernego Tomasza w postaci Daniela Day-Lewisa, dzięki któremu film pobił wszelkie rekordy oglądalności.
Pierwsi ciekawscy chcieli zobaczyć ulice, po których przejechały radzieckie czołgi, węszyli zapach krwi rozlanej w pamiętnym 1968 roku. Spotkało ich swego rodzaju rozczarowanie - znaleźli się w mieście uroczo położonym na obu brzegach Wełtawy, gdzie zamiast śladów dawnych zbrodni uwagę przykuwał średniowieczny most i stojąca nieopodal katedra.
Praga rzuciła urok, zaczęła intrygować, ludzie zadawali sobie pytanie: "Czy jak pojadę dalej, to znajdę coś równie pięknego?': Czeska stolica dała przykład miastom takim jak Kraków czy Wrocław. Obudzonym trochę późno, lecz powoli nadrabiającym stracony czas. Z naszych miast możemy być dumni, ale nie zapominajmy, ile jesteśmy winni czeskiej stolicy.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.