- Nigdy nie będę chirurgiem plastycznym, ale jakie to ma znaczenie? Jest tyle innych rzeczy, którym można się poświęcić - mówi Ewa Lewandowska, śpiewaczka operowa i finalistka pierwszej edycji programu „Mam talent”.
Choroba
O tym, że Ewę dopadła ta a nie inna choroba, rodzina Lewandowskich dowiedziała się, gdy Ewa miała 9 lat. Najpierw przestała widzieć litery pisane przez nauczycielkę na tablicy, później linijki w zeszycie. - Nie wiedziałam, co się dzieje, nie rozumiałam tego wszystkiego. Bać zaczęłam się dopiero, gdy tato, po rozmowie z lekarzem, rozpłakał się - Ewa mówi najpierw spokojnie, ale już po chwili denerwuje się: - Bo jak miał zareagować, gdy usłyszał: pana córka oślepnie, za rok, dwa, może pięć. Nic nie możemy zrobić, niestety… Zresztą, tak jest do dziś. Dzwonią do mnie i do mojej mamy rodzice, którzy usłyszeli to samo, i pytają, co mają robić, jak z tym żyć.
A żyć się da. Można skończyć Akademię Muzyczną w Katowicach (wydział wokalno-instrumentalny) i to celująco, a później - studia podyplomowe. Można koncertować i utrzymywać się z tego. Można wydać płytę (krążek nosił tytuł „Idą święta” i pokazał się w sklepach w 2008 roku), wystąpić w telewizyjnym show (Ewa zrobiła to, by „pokazać, że niepełnosprawni nie muszą zamykać się w domu”), udzielać wywiadów prasie i w telewizji, rozdawać autografy, nagrać coś z Piotrem Rubikiem („Modlitwa o wiarę w siebie” znalazła się na płycie „Rubik One”, która wydana została rok temu). Można żyć normalnie: chodzić na siłownię (w ciągu roku schudła 16 kilo), spotykać się z przyjaciółmi (na chłopaka przyjdzie jeszcze czas); mieszkać samej, czterysta kilometrów od mamy. Trzeba tylko trochę to życie do własnych potrzeb dostosować - na przykład mieć: „mówiący” telefon komórkowy i komputer; rzeczy w szafie poukładane według kolorów; ściany w kontrastowych odcieniach (tak łatwiej poruszać się po domu), idealny porządek w szafkach i doskonałą pamięć, by wiedzieć, gdzie leży cukier, pieprz i sól.
Wojownik
Radzi więc sobie. I nic dziwnego. Ewa to zodiakalny Baran, jeden z najwaleczniejszych znaków zodiaku. Więc Ewa walczy - ze swoimi słabościami, nieprzyjaznymi otoczeniem, jeśli w takim się znajdzie, z chorobą, z życiem po prostu. Jest silna. Odważna. „Ma duszę wojownika” - powiedziała kiedyś mama śpiewaczki, a Ewa uzupełnia: - Nie jestem słodka, a wręcz przeciwnie - za pyskata. I zbyt emocjonalnie podchodzę do wielu spraw. Przykłady? Proszę bardzo. Jakiś czas temu urzędniczka, którą poprosiłam o pomoc w wypełnieniu dokumentów, z wyższością zapytała: „To nie potrafi pani tego zrobić? To takie proste!”. Od razu się zdenerwowałam, bo co to za podejście? Czy ja muszę znać się na wszystkim? I co to za traktowanie drugiego człowieka, co ta pani chciała sobie udowodnić? Że jest lepsza? Zapytałam więc, czy wie, co to jest tryton. Nie wiedziała (tryton to odległość między dwoma dźwiękami, która wynosi sześć półtonów - przyp. red.), tak jak ja nie muszę wiedzieć, w jaki sposób załatwiać jakieś formalności. Ale… To są szczegóły, drobnostki. Życie jest piękne i trzeba cieszyć się z tego.
- A marzenia?
- Jeśli w nie mocno wierzymy, spełnią się.
Kiedyś więc Ewa będzie miała dom otoczony ogrodem, a w nim iglaki pachnące lasem. I werandę z huśtawką. Kiedyś zagra rolę niewidomej Jolanty w dziele Czajkowskiego, wystąpi w duecie ze Steve Wonderem bądź Andreem Boccellim, kiedyś… Kiedyś to wszystko się spełni. Na pewno.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.