Zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo będziemy za chude, za grube, za blond, za czarne, za głupie, za bardzo przemądrzałe, za pewne siebie... itd. Zawsze. Gdybym chciała zadowolić każdego, to bym zwariowała. Przecież ja też nie każdego lubię. Taki jest świat. Zresztą krytyka nie zawsze jest zła.
Czy to nie jest niebezpieczne?
Nie, jeśli zna się mechanizmy wyjścia z tego stanu. Jeśli się potrafi oddzielić świat realny od wyimaginowanego, to nie ma żadnego niebezpieczeństwa. Pod warunkiem, że wiemy, jak kontrolować te dwa światy. Życie postacią polega na obserwacji siebie w różnych życiowych sytuacjach. My czerpiemy z własnych doświadczeń albo obserwacji, aby stworzyć postać. Cały czas wymyślamy i kombinujemy. Fajne są momenty, kiedy na próbie lub w trakcie spektaklu tak zagłębiamy się w postać, że zapominamy o wszystkim innym. Ale teatr jest właśnie odpowiednim miejscem na takie doświadczenia. Dla mnie to jest niesamowicie ekscytujące i absolutnie magiczne. Takie zatracenie się nie zdarza się na każdym przedstawieniu ani przy każdej roli. Każdy aktor musi wiedzieć, które drzwi prowadzą do teatru i do garderoby, a które drzwi do domu.
Porozmawiajmy o miłości...
Dla mnie miłość jest równie ważna jak zdrowie. Gdy zdrowia brakuje, nie ma się ochoty na nic. Ale walka z chorobą jest dużo lżejsza i łatwiejsza, gdy ma się miłość obok siebie.
Na ile zmieniły panią te trudne chwile życiowe związane ze zdrowiem, które pani ostatnio przeszła?
Bardzo chciałabym na to pytanie odpowiedzieć, ale nie mogę. Dlatego, że ten etap swojego życia mam za sobą. Nie wracam do tego i nie chcę wracać. To byłby czas stracony. Nie obracam się za siebie, ponieważ nie mam powodu. Mam tyle fajnych rzeczy wokół siebie i jeszcze tyle do zrobienia. Mam mnóstwo planów i marzeń i wolę czas spożytkować na ich realizację, a nie rozwodzić się nad tym, co było.
Mówiła pani, że miłość pomaga ludziom walczyć w trudnych chwilach. A przyjaźń? Czy w tym środowisku, w którym pani się obraca, można zaufać, zaprzyjaźnić się?
Oczywiście. Mam przyjaciółki związane z show-biznesem i zapewniam, że taka przyjaźń jest możliwa. Przecież przyjaźń nie zależy od tego, jaki zawód się uprawia, ile się ma pieniędzy i jak się wygląda, lecz od człowieka. Jeżeli druga osoba jest wartościowa i chce się z nią spędzać czas, to dlaczego nie. Ja nigdy nie miałam problemu z zazdrością, która jest w show-biznesie częstym problemem. Moi rodzice tak mnie wychowali, że w moim słowniku nie ma słowa zazdrość. Nie bywam zazdrosna. Czym miałabym się denerwować? Rolą koleżanki?
A gdyby odwrócić sytuację. Ktoś pani będzie zazdrościł czegoś, obgadywał...
To niech obgaduje. Tacy są ludzie. Zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo będziemy za chude, za grube, za blond, za czarne, za głupie, za bardzo przemądrzałe, za pewne siebie... itd. Zawsze. Gdybym chciała zadowolić każdego, to bym zwariowała. Przecież ja też nie każdego lubię. Taki jest świat. Zresztą krytyka nie zawsze jest zła. Moim największym krytykiem była moja mama, ale zawsze wiedziałam, że jej uwagi nie są po to, aby mi zrobić na złość. Niby dlaczego najbliższa mi osoba miałaby mi dopiec, przecież mnie kocha. Zawsze gdy mi coś mówi, słucham jej. Owszem, mogę się z nią nie zgodzić. Tak samo jak z uwagami mojego taty lub męża albo przyjaciół. Ja lubię, gdy najbliżsi mówią mi prawdę. Ja też wolę mówić pewne rzeczy wprost. Czasami może aż za bardzo.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.