Są utrapieniem nie tylko weekendów na łonie natury, dają się we znaki także mieszkańcom miast. Nie lekceważmy ich dlatego, że są takie małe.
Poważne ugryzienia
Komary i meszki są raczej utrapieniem, natomiast pszczoły, osy lub szerszenie to już prawdziwe zagrożenie – czasem nawet dla życia, ponieważ na ich jad jest uczulonych wiele osób i mogą pod wpływem nawet pojedynczego ugryzienia doznać wstrząsu. Jeśli nie jesteśmy uczuleni, pojawi się „tylko” bardzo bolesny bąbel, który powinien zniknąć po kilku godzinach. Ból i obrzęk można zmniejszyć, przykładając na skórę papkę z sody oczyszczonej i wody oraz kostkę lodu (można też przyłożyć zawiniętą w lnianą ściereczkę mrożonkę). Pamiętajmy, że jeśli ukąsiła nas pszczoła, pierwszą reakcją powinno być usunięcie pozostawionego w skórze żądła. Osa żądła nie zostawia.
Możemy jednak zmniejszyć ryzyko użądlenia. Po pierwsze, kiedy wokół nas lata pszczoła lub osa, zachowajmy spokój, bo wymachiwanie rękami i odganianie się owad odbiera jako atak – i sam też reaguje atakiem. Możemy się też przez owadem schronić do ciemnego pomieszczenia, tam za nami raczej nie wleci, bo nie lubi ciemności. Nie zostawiajmy też żadnych otwartych napojów w puszkach czy kartonach. Pszczoły i osy zwabione słodkim zapachem mogę wlecieć do środka, a potem ukąsić pijącego w wargę, język lub – co gorsza – gardło.
Atak pajęczaka
Kleszcze nie są tak natrętne jak komary czy meszki, ale bywają bardziej niebezpieczne, roznoszą bowiem groźne dla zdrowia choroby, takie jak borelioza czy odkleszczowe zapalenie mózgu. Dlatego trzeba się przed nimi skrupulatnie chronić. W jaki sposób? Wybierając się w teren, gdzie mogą się czaić kleszcze, trzeba koniecznie spryskać zarówno gołą skórę, jak i ubranie specjalnym repelentem (trzeba sprawdzić na opakowaniu, czy dany środek odstrasza kleszcze). Na spacer po dzikich łąkach czy lasach trzeba wybrać się w spodniach, wkładając ich nogawki w skarpetki i założyć koszulę z długim rękawem i szczelnymi mankietami. I najlepiej w ciemnym kolorze, bo jasne przyciągają te pajęczaki. Po powrocie z lasu warto wziąć ciepły lub gorący prysznic (ciepło oszałamia owada) i dokładnie obejrzeć całą skórę (kleszcze wpijają się tam, gdzie skóra jest delikatna, a tuż pod nią znajdują się naczynia krwionośne).
A jeśli znajdziemy wpitego w skórę kleszcza, jak najszybciej go usuńmy. Ale uwaga: nie wolno kleszcza smarować masłem czy spirytusem, bo to tylko spowoduje szybsze uwolnienie toksycznych substancji. Kiedyś zalecano, by wykręcać kleszcza jak śrubkę. Dziś jednak lekarze radzą po prostu wyciągnąć go – delikatnie, ale stanowczo –za pomocą specjalnych pęset. Nie sprawdzają się tu pęsety tradycyjne, bo zaciskając się na odwłoku wyciskają z kleszcza do naszego krwiobiegu chorobotwórcze substancje. Specjalna „antykleszczowa” pęseta umożliwia złapanie go tuż przy skórze, poniżej odwłoka.
Miejsce po ukąszeniu trzeba zdezynfekować i… obserwować. Jeśli w ciągu tygodnia pojawi się wokół niego czerwona obwódka, trzeba się zgłosić do lekarza – to może być oznaka zakażenia boreliozą. Wybierając się w okolice, gdzie panuje zagrożenie odkleszczowym zapaleniem mózgu, warto się wcześniej zaszczepić przeciwko tej chorobie.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.