Zbliżają się upragnione wakacje. Ważne, by oprócz wypoczętego ciała i umysłu po urlopie pozostały też piękne wspomnienia. Co wybrać, relaks z całą rodziną, a może samotną wyprawę?
W wakacje wreszcie mamy czas dla siebie. Na co dzień zabiegani, zapracowani, spotykamy się dopiero wieczorem. Zwykle jesteśmy tak zmęczeni, że nie mamy siły nawet na krótką rozmowę. Podczas urlopu na szczęście jest inaczej. Nadrabiamy stracony czas, odkrywamy siebie na nowo. W końcu możemy obudzić się i z zachwytem napatrzeć się na siebie, niespiesznie wypić poranną kawę, spokojnie porozmawiać, poleniuchować na plaży czy poflirtować na spacerze, a nawet pouwodzić męża lub żonę podczas romantycznej kolacji.
- Wspólny wyjazd na wakacje może być dla związku bardzo budujący - wyjaśnia Ewa Bagan, psycholog. -Taki beztroski czas, bez zegarka w ręku, spędzony razem, jest bardzo potrzebny. Możemy wówczas bardziej otworzyć się na potrzeby partnera, dopieścić jego i siebie, odbudować osłabione więzi emocjonalne. Wspólny urlop jest też nieoceniony dla rodziny. Mamy wtedy czas pobudować z dziećmi babki z piasku, porozmawiać z córką o trudnym wieku dojrzewania czy nauczyć syna żeglować.
Nie tak słodko
Wspólne wakacje niosą jednak również pewne zagrożenia. Okazuje się, że mając wreszcie mnóstwo czasu dla siebie, zupełnie nie umiemy się odnaleźć. Bo jak spędzić całe dwa tygodnie z osobą, z którą do tej pory przebywaliśmy najwyżej kilka godzin dziennie. Jesteśmy zaskoczeni i zarazem zmęczeni swoją nieustanną obecnością. A gdy w dodatku jest kiepska pogoda i musimy cały deszczowy dzień spędzić w małym pokoiku w pensjonacie, wymarzone wspólne wakacje mogą zmienić się nawet w koszmar. Wtedy jesteśmy wściekli, żadna propozycja nie jest dobra, męczy nas nieustanne decydowanie, dokąd mamy pójść, co będziemy robić i najchętniej wrócilibyśmy już do domu.
- Żyjemy w rutynie, codziennie wypełniamy domowe obowiązki, pilnujemy terminów płacenia rachunków i śledzimy szkolne osiągnięcia naszych pociech, ale tak naprawdę mamy niewiele czasu tylko dla siebie - wyjaśnia Ewa Bagan. - Gdy nagle jesteśmy ze sobą 24 godziny na dobę, ta nieustająca obecność nas zaskakuje. Chociaż powinniśmy być daleko od problemów dnia codziennego, czasem okazuje się, że konflikty i kłótnie, które były efektem zmęczenia, podczas urlopu narastają. Dociera do nas bolesna prawda, że to nie zabieganie jest jedynym powodem kryzysu w naszym związku.
Każde w swoją stronę
Jest jeszcze gorzej, gdy jedno lubi aktywny wypoczynek i cały dzień mogłoby spędzić na pokonywaniu górskich szlaków lub surfowaniu, a drugie najchętniej całymi godzinami leżałoby na plaży. Trudna sztuka kompromisu na wakacjach często okazuje się niemożliwa. W takich sytuacjach osobny urlop może być lekiem na całe zło. Nie musimy wciąż się do kogoś dostosowywać, niczego robić wbrew sobie i swoim upodobaniom, z nikim się liczyć. Pływamy więc godzinami w basenie, z plaży nie schodzimy przed zachodem słońca albo nurkujemy do utraty tchu bez wyrzutów sumienia, że ktoś nudzi się na brzegu.
- Tak naprawdę urlop służy temu, by odpocząć - mówi Ewa Bagan. - Jeśli wciąż będziemy robić to, na co nie mamy ochoty, nie będzie to dla nas wypoczynek. Co więcej, rozdzielenie z naszą drugą połówką pozwoli nam za nią zatęsknić, a to zawsze pozytywnie wpływa na związek.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.