Wiele miejsc i zabytków należy w Lizbonie zwiedzić, ale najpierw zachęcam do powłóczenia się jej ulicami, aby poznać urodę i klimat najstarszych dzielnic.
Serce miasta
W Lizbonie nie można ominąć Rossio, czyli placu będącego sercem miasta. Niegdyś na Rossio odbywały się jarmarki, walki byków i egzekucje. Dziś jest to gwarne, tłoczne miejsce, pełne restauracyjek i kawiarni. Poczujemy tu rytm miasta i przywołamy jego historię.
A Lizbona ma swoją piękną, ale też i mroczną przeszłość. Przypomnimy sobie o niej, siedząc w jednej z kawiarenek na Rossio. Warto wypić kawę czy sączyć kieliszeczek porto w Cafe Nicola o wystroju secesyjnym. To był pierwszy lokal publiczny w mieście, w którym ośmieliła się usiąść kobieta, a działo się to pod koniec XIX wieku.
Stojąc przed kawiarnią, dojrzymy gmach Teatru Narodowego. Został on wzniesiony w 1846 r. na miejscu, gdzie dawniej znajdował się pałac inkwizytora. Inkwizytor przez okno spoglądał na płonący stos, który rozpalano co trzy lata, a nieszczęśników przykuwano łańcuchami do żelaznych krzeseł ustawionych trzy metry od ognia. W Portugalii w czasach szalejącej inkwizycji w XVI i XVII wieku stracono 1379 osób.
Tramwajem po Alfamie
Zabytkowym żółtym tramwajem możemy przejechać się po najstarszej dzielnicy Lizbony, Alfamie. Wagonik staroświeckiego wehikułu niespiesznie to wspina się w górę, to toczy się w dół, odkrywając przed nami tajemnice zakamarków i zaułków miasta. Podwiezie nas do stóp góry, na której znajduje się Zamek Świętego Jerzego. Panorama z podzamcza jest jedną z najpiękniejszych w Lizbonie. Położona na wzgórzach Alfama urzeka krętymi, wąziutkimi uliczkami, ściany domów często pokryte są kolorowymi kafelkami azulejos. Życie toczy się tu swoim własnym rytmem.
Na ławeczkach i krzesełkach siedzą starsi ludzie, kobiety rozwieszają pranie na sznurach przeciągniętych z jednej strony ulicy la drugą, dzieci grają piłkę. To suszące się nad uliczkami pranie: prześcieradła, koszule, skarpety, stanowi malowniczy akcent w pejzażu starej Lizbony (rzecz nie do pomyślenia i prawem zabroniona np. we Francji).
W zaułkach Alfamy, zawalonych suszącą się bielizną i zagubionymi duszami, narodziło się fado. To muzyka wyrażająca smutek (saudade), tęsknotę, niepewny los i miłość. Fado jest uznawane przez Portugalczyków za narodowy symbol. Wiele osób je zna, choćby z filmu "Lisbon Story" Wima Wendersa. W Lizbonie trzeba jednak posłuchać tej muzyki na żywo. Ale nie jest to łatwe. Przewodniki proponują wiele lokali z koncertami. Jest to jednak najczęściej droga i typowo turystyczna atrakcja.
Warto zatem popytać lizbończyków, gdzie posłuchamy prawdziwego fado. A wtedy być może trafimy do Casa de Fado: małej zagubionej kawiarenki czy portowej tawerny. Około północy na scenę wyjdą ubrani na czarno dwaj gitarzyści i kobieta z czarnym szalem na ramionach. Wtedy usłyszymy oryginalne fado - przejmującą, melancholijną, tęskną pieśń.
Smak i zapach Lizbony
Nie można wyjechać z Portugalii bez spróbowania deserowego wina porto i madery oraz babeczek z kremem budyniowym i cynamonem. Zapachy wypiekanych ciast wymieszane z aromatem kawy przyciągają gości do słynnych ciastkarni, kawiarni i cukierni Lizbony. Modnym miejscem porannych spotkań lizbończyków jest kawiarnia Brasiliera, do której niegdyś chadzał najsłynniejszy portugalski poeta Fernando Pessoa. Dziś przy jednym ze stolików, pośród innych kawiarnianych gości, "siedzi" naturalnej wielkości figura poety.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.