Są takie, które nie mogą bez nas żyć, innym zależy tylko na tym, by nas zabić. O czym mowa? O pasożytach.
4. Tasiemce
Na ludziach pasożytuje kilka gatunków tasiemców. - Najczęściej spotyka się trzy z nich: tasiemca nieuzbrojonego (ok. 85 proc. przypadków), uzbrojonego oraz bąblowca. Ten trzeci jest najgroźniejszy. A to dlatego, że onkosfery powstające z jaj przebijają się przez światło jelita i wędrują do narządów wewnętrznych, najczęściej do wątroby. Później tworzą torbiel, która stale się powiększa, co w przypadku pasożyta zagnieżdżonego w mózgu może być śmiertelnie niebezpieczne - informuje Rafał Szembowski.
Jeżeli można mówić o tym, że bąblowiec ma jakiś cel, to jest nim - niestety - nasza śmierć. Pasożyty te liczą, że dzięki temu dostaną się do organizmu padlinożernych drapieżników (wilki, lisy, psy), które są żywicielami ostatecznymi bąblowca. Pamiętajmy, że w Polsce żyje wiele lisów zakażonych bąblowcem. Wraz z ich kałem jaja tasiemca mogą dostać się na leśne owoce. Człowiek staje się ofiarą choroby jedząc jagody, poziomki lub jeżyny bez ich wcześniejszego umycia.
Najczęściej spotykanym w Polsce tasiemcem u ludzi jest tasiemiec nieuzbrojony. Zakażamy się jedząc mięso, w którym znajdują się wągry - czyli otorbione larwy pasożyta. Zwykle ich źródłem jest wołowina. Tasiemiec nieuzbrojony to prawdziwy gigant. W naszym układzie pokarmowym może osiągnąć długość kilkunastu metrów. Tasiemce uzbrojony i nieuzbrojony nie są tak groźne jak larwy bąblowca, ale nasz organizm również boleśnie odczuwa ich obecność. Grozi nam awitaminoza oraz anemia, bowiem tasiemce „kradną" z pożywienia mnóstwo składników odżywczych i mineralnych.
- Tasiemce uzbrojone i nieuzbrojone czasem nie powodują dolegliwości lub są one niespecyficzne. Może to być biegunka, „rozlany" ból brzucha, nudności. Leczenie polega na jednorazowym przyjęcie leku - informuje Rafał Szembowski. Przed tasiemcem uchronimy się jedząc tylko mięso z wiarygodnego źródła, przebadane przez weterynarza. Unikajmy tatarów i innych potraw z surowego mięsa. Najbezpieczniejsza jest wołowina i wieprzowina poddana gotowaniu lub smażeniu.
5. Świerzbowiec
Te niewielkie roztocza, spokrewnione z kleszczami, upodobały sobie pasożytowanie w ludzkiej skórze. A potrafią być naprawdę uciążliwe.
- Świerzb to powszechna dolegliwość w miejscach, gdzie mieszka dużo osób, np. internaty, akademiki, koszary. Na szczęście oprócz świądu niewiele nam grozi, choć gdy mocno rozdrapiemy zmiany skórne wywołane przez świerzbowca, może dojść do wtórnego zakażenia np. bakteryjnego - tłumaczy Rafał Szembowski. Wystarczy krótki kontakt z osobą chorą - np. uścisk dłoni - by się zakazić. Pasożyt zwykle osiedla się na rękach, często między palcami. Ale bywa i tak, że staje się problemem okolic intymnych, gdy do zakażenia dochodzi na skutek kontaktu seksualnego z osobą niedbającą odpowiednio o higienę. Pamiętajmy, że świerzbowce mogą przeżyć poza organizmem kilkadziesiąt godzin, dlatego starajmy się nie używać należących do kogoś innego ręczników lub pościeli. Objawy świerzbu są trudne do przeoczenia. Świąd jest bardzo silny, poza tym pasożyt ryje w naszej skórze kanaliki - co widać w formie charakterystycznych nitkowatych śladów.
- Leczenie świerzbu jest dość łatwe. Przez trzy dni stosujemy leki działające powierzchniowo, które zabijają pasożyta. Ważne jest zachowanie reżimu sanitarnego, czyli pierzemy pościel, ręczniki. I prasujemy - wysoka temperatura zabija jaja pasożyta - informuje internista.
6. Wszy
Mogą być groźne dla zdrowie, bowiem przenoszą dur plamisty - groźną bakteryjną chorobę. U dorosłych najczęściej spotyka się wszy odzieżowe i łonowe. U dzieci częstsze są wszy głowowe - mówi Rafał Szembowski. Dzieci są bardzo łatwym celem dla tych pasożytów. Wystarczy, że zetkną się głowami z rówieśnikiem, by wszy przeniosły się na kolejnego żywiciela. Na wszawicę nieco bardziej narażone są dziewczynki. Z dwóch powodów - częściej się przytulają, poza tym lubią pożyczać sobie spinki, grzebienie i szczotki, czyli rzeczy, na których mogą być pasożyty lub ich jaja.
Objawem wszawicy jest przede wszystkim świąd. Przy bliższym przyjrzeniu się głowie dziecka bez problemu zauważymy winowajcę. - Walka z pasożytem jest dość łatwa, ale wymaga zachowania higieny - przekonuje internista. Wesz łonowa to zwykle efekt zbyt urozmaiconego życia seksualnego. Im więcej mamy partnerów, tym większe ryzyko, że staniemy się pożywieniem dla tych nieprzyjemnych owadów. Leczenie jest podobne jak w przypadku wszy głowowej. Nie wolno wstydzić się wizyty u lekarza, bowiem jeśli zaniedbamy terapię, wszy mogą opanować też m.in. brwi.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.