Sekcje tematyczne

  Świat Zdrowia
Świat Kardiologii i Diabetologii
Kardiologia
Diabetologia
Opublikowany: 2009-08-10
Kategoria: Odżywianie
TADEK NIEJADEK. GDY DZIECKO NIE CHCE JEŚĆ.
Daria Kaczmarek
Aktualnie czytasz: TADEK NIEJADEK. GDY DZIECKO NIE CHCE JEŚĆ.

Wielu z nas pamięta z dzieciństwa momenty grozy nad talerzem pełnym znienawidzonej marchewki. Od lat nic się nie zmieniło, rodzice ciągle używają forteli, by zmusić pociechę do zjedzenia obiadu.

Dziecko nie chce jeść obiaduNiejadek – to odwieczne utrapienie wielu matek. Ciągła dbałość o to, czy dziecko nie jest głodne, serwowanie wymyślnych potraw, zmuszanie do jedzenia to codzienność niejednego rodzica. W miarę upływu lat z przejściem z wieku niemowlęcego w okres przedszkolny dziecko szczupleje, jego sylwetka się wydłuża, zmieniają się proporcje. Nasze dziecko z pulchnego bobasa przeistacza się w chudego, domowego tyrana, poza tym zainteresowane poznawaniem świata, najzwyczajniej w świecie, nie ma czasu na jedzenie.  Maluch bardzo szybko orientuje się, że jego apetyt może być kartą przetargową. Bezlitośnie uderza więc w nasze słabe punkty, negocjuje przyjemności i nagrody.

 

 

Po pierwsze: nie nagradzaj za jedzenie

 

Błędem popełnianym przez rodziców jest nagradzanie za zjedzony posiłek. Zapłatą są najczęściej słodycze, które skutecznie zapychają dziecku żołądek. Koło się zamyka – maluch nie chce jeść kolacji, bo czekolada, batonik czy chipsy skutecznie mu go wypełniły. Agnieszka Bleja, psycholog, radzi, by „nie rozdmuchiwać problemu jedzenia, trzeba poświecić dziecku uwagę, ale w innej formie, bo jeżeli ta uwaga będzie skupiona tylko i wyłącznie na jedzeniu, jeżeli będziemy biegać za maluchem z łyżką, zastanawiać się ciągle ile zjadło, czy nie za mało, błagać by zechciało zjeść za mamusię, tatusia a dodatkowo, w nagrodę pójdziemy do kina czy teatrzyku to problem się będzie utrwalał. Dziecko szybko się zorientuje, że ma z tego realne korzyści i za każdym razem bezwzględnie to wykorzysta.” Pamiętajmy zatem, że nagradzając malucha za zjedzenie szpinaku czy marchewki pokazujemy swoją bezradność i jednocześnie wychowujemy małego tyrana.

 

 

Po drugie: eksperymentuj w kuchni

 

Nieustanne jedzenie tej samej potrawy, nietolerowanie nowości czy niechęć do wszystkiego, co zdrowe i pożywne, dla maluchów jest normalne, dla rodziców niepokojące.  Tymczasem dzieci przyzwyczajone w niemowlęctwie do wszelkiego rodzaju papek, później nie zawsze się godzą na jedzenie potraw stałych. Gryzienie czy żucie jest męczące i nudne, o wiele łatwiej połknąć papkę.„Wiele dzieci ma niechęć do zmian, wprowadzanie nowego posiłku jest dla nich problemem, boją się, że nie będzie im smakować, jak już się raz do czegoś zraziły to trudno je przekonać, by spróbowały jeszcze raz. Wielu rodziców idzie na łatwiznę i serwuje małym papki ze słoiczków – są one komfortowe, ale dla rodziców a nie dzieci, generalnie mają taki sam smak, trudno się więc dziwić, że w momencie, gdy wprowadzamy normalne posiłki dzieci buntują się. Dorośli są w błędzie oczekując, że Adaś czy Ola zaczną nagle jeść wszystko” wyjaśnia Agnieszka Bleja.

 

Rodzice, powinni stopniowo oswajać pociechę z nowymi smakami, nowości wprowadzać raz lub dwa razy w tygodniu. Niezwykle ważny jest również sposób podania posiłku, estetyka menu. Warto zaangażować do tego dziecko, wspólne wymyślanie potraw, ich dekoracja są doskonałą zabawą a zarazem nauką. Maluch chętniej zje posiłek, który sam przygotowało. Dzięki takiemu fortelowi dieta dziecka będzie urozmaicona a my będziemy spokojni.

 

 

Po trzecie: ogranicz słodycze

 

W krajach skandynawskich popularna jest metoda jednego, słodkiego dnia w tygodniu. W wybranym przez siebie dniu dzieci mogą jeść czekoladę, batony czy cukierki właściwie bez ograniczeń, jednak w pozostałe sześć dni słodkości zamknięte są w szufladach. System jest dobry i sprawdza się od lat. W Polsce maluchy jadają słodycze kilka razy dziennie. Podjadając między posiłkami czekoladę, są po prostu najedzone i na obiad nie mają już miejsca. Dwie godziny przed posiłkiem dziecko nie powinno jeść żadnych słodkości, chipsów czy paluszków. Jeżeli dostaje je po posiłku, to najlepiej odczekać godzinę - w żadnym razie nie może traktować ich, jako nagrodę za zjedzony obiad.

 

 

Po czwarte: dziecko chore nie je

 

Naturalne jest, że dziecko przeziębione czy chore nie ma apetytu. Nie możemy zmuszać malucha do jedzenia, wystarczy jak będziemy podawać płyny: wodę, herbatkę lub rosół. Problem zaczyna się wtedy, gdy przez dłuższy czas nie przybiera lub traci na wadze, wymiotuje i ma biegunkę. Może to oznaczać alergię, cukrzycę, problemy z wchłanianiem pokarmu czy przewodem pokarmowym. Według pediatry, prof. Mariana Krawczyńskiego „ Wszelkie stany zapalne przewodu pokarmowego, manifestujące się biegunką, wymiotami mogą utrudniać żywienie i dawać subiektywny brak apetytu” W takich przypadkach zawsze trzeba zgłosić się z dzieckiem do lekarza.

Dodaj do: Facebook Twitter Blip Flaker Pinger Wykop Śledzik

Chcesz wyrazić swoją opinię? Dodaj komentarz

Zasady dodawania komentarzy
Nick/pseudonim: Gość
Chcesz używać stałego nicka? lub Zarejestruj

Pozostało znaków: 5000

Bargata  |  2010-02-15 15:16:07 cytuj

Wystarczy, jak na dziewczynę, czyż nie?Acha, jeszcze jedno; mleko to nie picie, tylko jedzenie. Niektóre dzieci po wypiciu szklanki słodkiego mleka są zapchane na parę godzin. A niektórzy pediatrzy twierdzą, że ludzkie dzieci nie powinny pić słodkiego krowiego mleka, a to ze względu na brak podobieństwa do cielęcia...

Bargata  |  2010-02-15 15:06:40 cytuj

cd 2.osobiście nie spotkał jeszcze dziecka, które dobrowolnie chciałoby się zagłodzić 3. zasady w porządku, tylko przestać truć na temat niejedzenia 4. najważniejsze, żeby rosło i przybywało na wadze, nawet bardzo powoli. I po piąte: zgłosić się, jakby zaczęło się kurczyć, albo chudnąć. Dziś dziewczyna ma 175cm wzrostu i choć wygląda szczupło, spodnie nosi w rozmiarze 30.

Bargata  |  2010-02-15 14:59:37 cytuj

Moje dziecko-niejadek będąc w wieku przedszkolnym uwielbiało słodycze i różne niezdrowe przekąski, jak czipsy, hamburgery itp.Zasada była prosta: słodycze (w tym np. cukier do owoców) dopiero po 17ej, słodkie napoje gazowane zakazane z wyjątkiem urodzin, czipsy też tylko na imprezach, McDonald tylko w trakcie kilkugodzinnych zakupów. Wyrosło cienkie i długie jak owsik, no i w podstawówce przy pierwszych oględzinach dostało skierowanie do specjalisty od chorób metabolicznych. Specjalista stwierdził stanowczo, że: 1. nie ma dzieci za szczupłych, za to rośnie cała armia za grubych. cdn

eva-nox  |  2009-12-06 14:52:03 cytuj

Klapsy jakie za klapsy? Są lepsze i skuteczniejsze metody.

dove  |  2009-08-24 13:14:42 cytuj

Podoba mi się pomysł na 'słodki dzień' - u mnie w polskim domu też kiedyś stosowano w stosunku do mnie tę zasadę i nie było to takie złe... Dodatkowo słodycze bardziej smakowały, bo czekało się na nie przez ten cały tydzień.

szach-mat  |  2009-08-21 18:34:41 cytuj

To za czasów Babci też były klapsy ? :))

babcia_gienia  |  2009-08-21 11:39:41 cytuj

A może stare, niemodne metody - kilka klapsów i od razu zacznie jeść. A nie, że zacznie szantażować rodziców - przecież to jakiś skandal!

tereska  |  2009-08-10 11:01:00 cytuj

dziecko mojej kolezanki (a w zasadzie bardziej moja kolezanka) nadawaliby sie idealnie na bohaterow pozyzszego artykulu! jedno slowo: tragedia!

Zasady dodawania komentarzy Zasady dodawania komentarzy


1. Komentarze mogą dodawać zarówno zalogowani, jak i niezalogowani użytkownicy.

2. Wszystkie komentarze podlegają moderacji. Wpisy naruszające regulamin serwisu zostają usunięte i nie podlegają publikacji w portalu.

Moje kontozwiń

Aby korzystać z Mojego Konta lub zarejestruj!

Newsletter

Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.