Słońce oznacza życie, światło i ciepło. Dzięki opaleniźnie wyglądamy atrakcyjniej, promienie słoneczne wywołują dobre samopoczucie i poprawiają kondycję. Ale pamiętaj, że słońce ma też drugie, groźne oblicze.
Codziennie potrzebujemy światła słonecznego, bo poprawia oddychanie, krążenie, wydajność mięśni i odporność. Słońce pobudza gruczoły wydzielania wewnętrznego i neuroprzekaźniki w mózgu, zwiększa zdolność czerwonych krwinek do przenoszenia tlenu. Wzmacnia serce podobnie jak ćwiczenia fizyczne. Tylko w skórze wystawionej na promienie słoneczne tworzy się witamina D3, która odpowiada za prawidłowy wzrost i utrzymanie w zdrowiu kości i zębów. Promieniowanie UV pomaga w leczeniu chorób skórnych, takich jak łupież, łuszczyca czy trądzik. Nie możemy istnieć bez ich światła. Mimo to trzeba pamiętać, że długie kąpiele słoneczne są najistotniejszym czynnikiem wywołującym starzenie się skóry.
Brązowa skóra
O opaleniźnie decyduje barwnik – melanina, która powstaje w skórze pod wpływem promieniowania UV. Odcień karnacji, barwa włosów, skłonność do powstawania piegów i wrażliwość na słońce zależy od ilości melaniny w skórze. Opalenizna uznawana jest za objaw zdrowia, ale tak naprawdę brązowienie skóry to nasza obrona i ochrona przed szkodliwym działaniem promieniowania słonecznego. Tworząc warstwę melaniny nasza skóra broni się przed szkodami. Szkody to zmiany w DNA komórek, a w najgorszym przypadku procesy nowotworowe. Dlatego przed wyjściem na słońce trzeba skórę chronić kosmetykami z filtrami.
Im jaśniejsza, tym zdrowsza
Po dłuższym urlopie, plażowaniu i spacerach w promieniach słońca chwalimy się pięknym, brązowym odcieniem skóry. Jednak z czasem nasza opalenizna blednie, bo co 28 dni odnawia się górna warstwa skóry. Blednięcie może nastąpić szybciej, gdy stosujemy peelingi czy wycieramy się szorstkim ręcznikiem. Ważne dla podtrzymania naszej słonecznej zdobyczy jest dobre pielęgnowanie skóry. Niezbędne jest intensywne nawilżanie od zewnątrz specjalnymi kosmetykami po opalaniu, a od wewnątrz dostarczanie odpowiedniej ilości płynów – od 1,5 do 2 litrów na dobę. Można używać też kosmetyków brązujących.
Moda na mahoń
Dziś jest oczywiste, że chcemy mieć naturalną, zdrową opaleniznę. Nie zawsze jednak tak było. Dawniej eleganckie damy miały cerę jak mleko. Parasolki, długie suknie zapięte pod szyją, kostiumy kąpielowe z długimi rękawami i nogawkami chroniły nasze prababki. Brązowa skóra oznaczała osoby z niższych warstw społecznych. Dopiero słynna projektantka mody Coco Chanel wprowadziła w 1920 roku opaleniznę na salony. To wywołało sensację, ale szybko uznano, że bycie opalonym jest modne, jest symbolem zdrowego i aktywnego stylu życia.
Słońce uszczęśliwia
Promienie UV pobudzają nasz organizm do produkcji hormonu szczęścia – serotoniny. Jesienią i zimą, gdy wcześnie zapada zmrok jesteśmy przygaszeni, znużeni, brak nam energii. Brak nam serotoniny. To samo dzieje się, gdy przebywamy w krajach o małym nasłonecznieniu. Często skarżą się na to nasi rodacy w Wielkiej Brytanii, Irlandii czy Kanadzie. Stąd tak popularne w okresie zimy czy wczesnej wiosny wyjazdy do „ciepłych krajów”. Nawet tydzień w promieniach słonecznych to zastrzyk energii i pogody aż do lata. Podobne działanie do serotoniny mają też endorfiny, substancje, które działają jak opiaty. Produkcja endorfin też zależy od promieniowania słonecznego. Terapia światłem odgrywa decydującą rolę w leczeniu depresji sezonowej.
Promieniowanie UV
Wpływ na intensywność promieniowania UV ma wiele czynników, takich jak pozycja słońca, pora dnia i roku, odległość od równika i wysokość nad poziomem morza. Aby opalać się bezpiecznie, dobrze jest poznać te trzy rodzaje promieniowania. Ludzkie oko go nie widzi w odróżnieniu od niektórych owadów czy ptaków, które mają zdolność częściowego postrzegania promieni UV.
Promieniowanie UVC
Ma długość fali od 100 do 280 nanometrów (nm). To bardzo krótka fala, ale o najwyższej energii. Na szczęście nie dociera do powierzchni Ziemi, bo jest pochłaniana przez warstwę ozonową atmosfery. Gdyby nie ona, promieniowanie UV zabiłoby organizmy żywe.
Promieniowanie UVB
Promieniowanie UVB także w dużej części jest zatrzymywane przez atmosferę ziemską. Stanowi zaledwie od 4 do 5 proc. promieniowania UV docierającego do Ziemi. Fala o długości od 280 do 320 nm jest dość krótka i nie wnika głęboko w skórę. Dociera do naskórka, jest pochłaniana w większości przez jego warstwę rogową. Niewielka ilość wnika jednak do skóry właściwej. UVB odpowiada za powstawanie opalenizny opóźnionej. Melanina powstaje dopiero po 48-72 godzinach. Opalenizna powstaje więc później, ale, co ważne, pozostaje na dłużej. Pamiętajmy, że promienie UVB mają silne własności rumieniotwórcze, mogą powodować poparzenia słoneczne naskórka oraz niebezpieczne uszkodzenia komórek skóry. To UVB odpowiada za produkcję witaminy D3.
Promieniowanie UVA
UVA to promieniowanie o długości fali od 320 do 400 nm. Jego intensywność jest jednakowa przez cały dzień, niezależnie od pogody i pory roku. To promieniowanie ma długą falę i z tego powodu przenika głęboko i dociera do skóry właściwej. Stanowi aż 95 proc. promieniowania UV docierającego do Ziemi. Odpowiada za powstanie opalenizny natychmiastowej. Jest ona widoczna po krótkim czasie opalania, lecz utrzymuje się tylko kilka godzin. Pod wpływem promieniowania UVA nie powstają oparzenia słoneczne, co pozornie jest bezpieczne. Jednak nic bardziej mylnego. Pod jego wpływem powstają niewidoczne dla oka zmiany w DNA komórkowym. UVA odpowiada za fotostarzenie, odczyny fototoksyczne i fotoalergiczne oraz nowotwory skóry. Skóra zapamiętuje te uszkodzenia na długo i na trwałe. Tak więc już małe dzieci wystawiane na słońce zbyt długo i bez odpowiedniej ochrony są narażone na uszkodzenie kodu genetycznego zawartego w DNA komórki. Te zmiany trwają przez całe życie, nakładają się na siebie i są dużym zagrożeniem.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.