Czymś innym jest autentyczna, głęboka wiara w to, że mamy jakieś możliwości i że świat nam sprzyja, wynikająca ze zrozumienia własnego życia i równowagi, a czymś innym jest rozpaczliwa próba nałożenia myśli, że „wszystko mogę” na zranione, przestraszone i bezradne wnętrze w nadziei, że to wszystko zmieni.
Około 10 lat temu, w odpowiedzi na zapotrzebowanie społeczne, by psychologia nie zajmowała się tylko deficytami, ale i poszukała jasnych stron życia, zaczęto badać, co człowieka czyni zadowolonym, jak dąży do szczęścia. Pojawił się nowy nurt w psychologii, tzw. psychologia pozytywna. Chcemy być szczęśliwi i wiedzieć, jak to osiągnąć. Jak?
Pierwsi psycholodzy byli jednocześnie lekarzami, stąd psychologia jest historycznie połączona raczej z medycyną. Czyli z leczeniem chorób. Obecnie coraz większe zainteresowanie psychologów wzbudza to, co się dzieje z człowiekiem, który się na żadne psychologiczne problemy nie uskarża. Badanie tego, jak funkcjonują osoby, którym jest w życiu dobrze, to dotychczas nieco zaniedbany w psychologii obszar i świetnie, że jest rozwijany. Jak dotąd jedynym naprawdę niebanalnym odkryciem tzw. psychologii pozytywnej Seligmana wydaje mi się odkrycie „stanu flow”. Jest to stan całkowitego pochłonięcia czynnością z pełnym, spontanicznym zaangażowaniem w nią. U niektórych stan taki pojawia się w tańcu, u innych podczas prowadzenia samochodu, przy pewnych ulubionych rodzajach pracy czy kontemplowaniu ulubionej przez kogoś sztuki.
Zatopienie się w lubianej czynności? Tak zwany „przepływ”?
Według odkrywcy „stanu flow” to właśnie ten specyficzny stan umysłu – stan działania z zaangażowaniem, spontanicznego nieskrępowanego reagowania na zmieniającą się sytuację – daje odpoczynek, relaks i satysfakcję, które pozwalają na przykład wypoczywać. Natomiast stan biernego odbierania wrażeń lub ich braku nam nie pomaga. Dlatego na przykład ktoś, kto pojechał na narty i na nich jeździł , czuje się wypoczęty, choć jego mięśnie są zmęczone, natomiast ten, kto przez wiele godzin wpatrywał się tępo w TV, patrząc na narciarzy absolutnie nie będzie wypoczęty, tylko znużony. Dojście do perfekcji w jakiejś czynności jest możliwe właśnie dzięki flow. Tam, gdzie nie ma flow, jest napięcie i zahamowanie.
Kłania się buddyzm…
Tak, Azjaci odkryli flow na dwa tysiące lat przed „psychologią pozytywną”, ale w Europie dużo łatwiej to popularyzować jako „stan flow”.
Rady, jak zmienić swoje nastawienie do życia:
• Przebywaj w przyjaznym otoczeniu i z życzliwymi ludźmi.
• Poprawiaj to, co możesz poprawić.
• Słuchaj tych, którym coś się udało, a nie tych, którzy ciągle narzekają.
• Nie bój się zmian, niosą ze sobą nowe możliwości.
• Staraj się nie używać zbyt negatywnych komunikatów typu: mam problem, nie udało mi się, nie umiem, nie lubią mnie – i zmieniaj je na pozytywne: szukam rozwiązania, by…, muszę się jeszcze nauczyć, by wypaść lepiej następnym razem, mogę się podszkolić z…, X i Y bardzo mnie lubią… itd.
• Nie narzekaj. Ciesz się małymi sprawami.
• Bądź wdzięczny.
• Oglądaj filmy komediowe.
• Nie oglądaj za dużo newsów w TV.
• Słuchaj łagodnej, nieagresywnej muzyki.
• Starannie dobieraj słowa, mów ładnie.
• Gdy spotykają cię trudne, bolesne sytuacje, zaakceptuj je – są potrzebne do doświadczania życia we wszystkich jego przejawach, uczą radzić sobie ze stresem, cierpieniem. Zastanawiaj się, czego cię nauczyły.
• Uśmiechaj się do świata, ludzi i siebie. Nawet jeśli nie masz na to ochoty.
• Każdego dnia znajdź 5- 10 (a może uda ci się więcej) pozytywnych wydarzeń. W ten sposób nauczysz się je dostrzegać.
eva-nox | 2010-04-08 21:30:10 cytuj
Nie trzeba być zaraz superoptymistą, ale dla tego, kto widzi wszystko tylko w czarnych barwach, słońce zachodzi już o poranku :))
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.