Gdy temperatura spada poniżej 0 st. C, narzekamy na zimno, gdy termometr pokazuje 20 kresek poniżej 0, wydaje się nam, że organizm ledwo znosi zimno. Tymczasem w komorach, w których panuje nawet minus 160 st. C, przebywa się w celach leczniczych.
Po ilu seansach krioterapii dochodzi do poprawy stanu zdrowia?
Reakcja na zimno jest sprawą indywidualną. Są chorzy, którzy już po pierwszym seansie od razu czują się lepiej i nie mogą się doczekać kolejnej sesji. Stopniowo zmniejszają ilość zażywanych środków przeciwbólowych, bywa, że z czasem z nich w ogóle rezygnują. Jednak generalnie przyjęto, że skuteczna krioterapia powinna składać się z minimum 10 zabiegów wykonanych 2 razy w ciągu roku. Taką liczbę zresztą refunduje pacjentom NFZ. Za optymalne uznaje się natomiast skorzystanie z 15-20 zabiegów 2 razy w roku. Maksymalna dawka to 2 razy w roku po 30 zabiegów. Kriokomory znajdują się obecnie w wielu dużych placówkach medycznych, klinikach i szpitalach, przy oddziałach reumatologicznych i ortopedycznych. Coraz częściej można z nich korzystać także w sanatoriach.
Czy zdarzają się pacjenci, którzy uważają, że krioterapia im nie pomaga lub tacy, którzy z nieznanych przyczyn rezygnują z niej po kilku seansach?
Dziwiłbym się, gdyby było inaczej. Jesteśmy różni, różnie działają na nas leki i wszelkie inne terapie. Zwykle radzę pacjentom, by wzięli przynajmniej jedną dziesiątkę zabiegów. Stosunkowo często zdarza się, że po drugim, trzecim seansie dochodzi do pogorszenia samopoczucia. Po prostu organizm wolno przystosowuje się do nowych warunków. Czasem występuje klaustrofobia – strach przed przebywaniem w małym, zamkniętym pomieszczeniu. Niektórzy krępują się nagości albo zwyczajnie nie lubią tego zabiegu. Rozumiem to, bo sam za nim nie przepadam. Jednak regularnie stosuję dwie serie w każdym roku, bo wiem i czuję, że to korzystne dla zdrowia i formy. Nie bez przyczyny przecież wyczynowi sportowcy w swojej odnowie biologicznej mają seanse krioterapii. Poza tym coraz częściej oferują ją także, jako odnowę biologiczną, różne ośrodki medyczne.
Od odnowy biologicznej często oczekuje się jednak nie tylko poprawy samopoczucia, lecz także wyglądu.
Zgadza się. Krioterapia służy także urodzie. Bo poza oczywistym faktem, że lepsze samopoczucie fizyczne oznacza lepszy wygląd, to zachodzące pod wpływem zimna reakcje wpływają na ukrwienie tkanek. Stąd poprawa cery, skóry w ogóle, a nawet zmniejszenie cellulitu. Zimno przyśpiesza przemianę materii. A to w połączeniu z ćwiczeniami gimnastycznymi, bo rozgrzewający ruch jest obowiązkowy dla wszystkich po pobycie w kriokomorze, zwalcza otyłość. Ożywiony układ hormonalny dodaje energii, poprawia humor, pozwala zrzucić zmęczenie, pozbyć się depresji. Ponadto po seansie w kriokomorze lepiej się śpi i efektywniej pracuje.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.