Największe szczęście na świecie? Robić to, co się kocha i kochać to, co się robi. Spędzamy w pracy 2/3 swojego życia, nie zmarnujmy tego czasu!
W ogóle nie czuję, że pracuję - przekonuje mnie Dorota, na co dzień menedżerka w jednej z sieci telefonii komórkowych. - Uwielbiam moją pracę i nie myślę o tym, kiedy wreszcie skończę i wrócę do domu. Wiem, wiem, często słyszę, że to groźne dla zdrowia, że za mało odpoczywam, za rzadko biorę urlop itd., ale nie czuję zmęczenia, bo robię to, co lubię.
Barbara prowadzi mały zakład fryzjerski na warszawskim Mokotowie. Mówi, że od dziecka chciała pracować w tej branży. - Najpierw włosy układałam swoim lalkom, potem koleżankom w szkole. Nie wyobrażam sobie siebie w innej pracy - mówi.
Jowita, wizażystka i stylistka też realizuje w pracy swoją pasję, choć wcześniej skończyła psychologię, żeby mieć w ręku „porządny" zawód. - Psychologia w wizażu bardzo się przydaje, łatwiej dotrzeć do ludzi, sprawić, by się otworzyli, pozwolili zbliżyć się do siebie. Mogę więc powiedzieć, że łączę obie te pasje, wpływam na to, by ludzie lepiej się poczuli ze sobą i piękniej wyglądali.
Praca, gdy jest zgodna z naszym powołaniem, dodaje skrzydeł, energii do działania. Ta, do której się zmuszamy, skrzydła nam podcina, a energię kradnie. Nie bez kozery każdy, kto osiągnął zawodowy sukces, twierdzi, że praca jest jego pasją. To prawdziwi szczęściarze. Dziś, w dobie światowego kryzysu za szczęściarzy uważają się także ci, którzy w ogóle mają pracę, jakąkolwiek. Nawet, jeśli jej nie lubią. Czy są nimi naprawdę?
Sen prawdę powie
Kasia po studiach socjologicznych sortuje ubrania w magazynie dla jednej z czołowych marek odzieżowych. To monotonna, mało inspirująca praca, ale jedyna, jaką dostała w Poznaniu po miesiącach poszukiwań. Jest zmęczona i wyczerpana zajęciem, które traktuje jedynie jako źródło dochodów. Wie, że ta praca ją wykańcza. Miała niedawno niezwykły sen - dryfowała po ogromnym morzu w maleńkiej łupince, zależna od prądów, które ją niosły. Nagle, wśród ogromnej pustki dostrzegła na platformie stary, zniszczony drewniany wiatrak. Przeraziła się. Ale niespodziewanie znalazła się w jego środku i poczuła się w nim jak w pięknym domu, w którym niczego jej nie brakuje. Ten sen to piękna metafora o moim życiu - mówi. - Na zewnątrz jestem jak ten wiatrak: zmęczona, wypalona, po prostu ruina. Ale w środku mam wszystko, czego mi potrzeba, mój prawdziwy potencjał, istne bogactwo, z którego mogę czerpać. Tylko muszę po to sięgnąć.
Na dłuższą metę praca, która nie sprawia nam satysfakcji, przynosi zmęczenie, zniechęcenie, a nawet wypalenie zawodowe. Rezygnując z marzeń poniekąd rezygnujemy z siebie. Nawet gdy odpychamy od siebie myśl o niespełnieniu, gdy uspokajamy się - „przecież muszę z czegoś żyć, jakoś zarabiać" - jeśli praca nas frustruje, wówczas ciało, nasz mądry doradca, zaczyna wysyłać niepokojące sygnały: boli nas wciąż głowa, brzuch, słabnie odporność, często chorujemy.
Tanna Jakubowicz-Mount, psycholog prowadząca warsztaty „Alterkariera", mówi, że spotyka wiele kobiet z objawami chronicznego zmęczenia, depresji, wypalenia. - Czują, że marnują życie, działają przeciwko sobie, przeciwko własnemu zdrowiu, a nawet przeciwko własnej rodzinie, bo wracają do domu zestresowane i rozstawiają wszystkich po kątach. Nie mają siły cieszyć się tym, że mają rodzinę i dzieci. Współprowadząca z nią warsztaty Justyna Masella Praszyńska dodaje, że w dobie kryzysu zwiększyło się „zarządzanie strachem". Czasem sami wpadamy we własną pułapkę, zaczynamy się kontrolować, ograniczać swoje prawa i potrzeby, byle tylko zadowolić szefa, zachować etat i nie stracić źródła utrzymania. - Wiele osób żyje miesiącami w strachu, że zostaną zwolnione.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.