Powrót do pracy po wakacjach jest z reguły niezbyt przyjemnym momentem. Wakacyjna wolność kontra firmowa niewola. Nic dziwnego, że czujemy stres... Rozmowa z psychologiem, Katarzyną Platowską.
Kiedy się kończą wakacje...
...czujemy stres, związany z różnego rodzaju obowiązkami. Chodzi głównie o wysiłek, który nas czeka. Im mniej lubimy swoją pracę, im bardziej zbliża się koniec urlopu, tym większy odczuwamy stres.
Jednym powrót przychodzi łatwiej, innym z trudem.
Są osoby, którym bardzo ciężko przestawić się ze stanu wypoczynku w stan gotowości zawodowej. Takim osobom bardzo dobrze zrobi łagodne przejście.
Czy powinny wrócić do domu nieco wcześniej?
Właśnie! Najważniejsza jest umiejętność rozpoznania swoich możliwości i potrzeb. Jeśli wiemy, że wyjątkowo trudno przeżywamy czas powrotu z wakacji, zaplanujmy, że nie wykorzystujemy urlopu do końca, wracając w ostatniej chwili. Unikniemy poczucia, że kiedy następnego dnia po powrocie trzeba iść do pracy, czujemy się jak w innej rzeczywistości, niestety wcale nie lepszej... To może rzeczywiście boleć. Jednak kiedy damy sobie buforowe dwa czy trzy dni, możemy przejść od wakacyjnej laby do codziennego reżimu powoli, etapami. Będąc w domu, już jesteśmy w miejscu, które nam się kojarzy z codziennością i pracą, ale jeszcze żyjemy według swojego rytmu. Taka kwarantanna powoduje, że pomimo powrotu coś ze swobody jeszcze zachowujemy, jednocześnie przygotowując się do obowiązków, za którymi nie tęsknimy...
A może pomoże nam wspominanie wakacji?
To dobry pomysł: możemy zaprosić znajomych, zorganizować pokaz slajdów z wyjazdu, powspominać. Ale jeszcze lepiej nam zrobi zaplanowanie kolejnych wakacji.
Ale trzeba na nie czekać cały rok...
Niekoniecznie. Obecnie rzadko wyjeżdżamy na wakacje na cały miesiąc. Najczęściej urlop dzielimy na kilka krótszych odcinków - jedziemy na tydzień lub dwa, ale za to kilka razy w roku. To bardzo dobry pomysł, bo miło jest ponosić wysiłek pracy, karmiąc się wizją wyjazdu, mieć takie wakacyjne punkciki na horyzoncie, światełko w tunelu. I najlepiej takie wakacje zaplanować w miarę możliwości precyzyjnie. Zaraz po powrocie z urlopu możemy już zacząć przeglądać różne foldery, wyszukiwać atrakcyjne miejsca - a potem już coś w tej sprawie zrobić: zarezerwować termin, może nawet wpłacić jakiś zadatek? Już sama świadomość, że coś nas czeka w przyszłości, rozświetla nam drogę. To wielu ludziom dobrze robi, ja sama z tej metody korzystam, bo lubię czekać na coś, co jest dla mnie miłe, chciane, lubiane. Ale niezależnie od wyjazdów warto jest racjonalizować wartość naszej pracy, nawet jeśli za nią nie przepadamy.
Czyli myśleć „może jej nie lubię, ale daje mi pewne korzyści"?
Tak. Dzięki tej pracy mam coś, co cenię: zapewnia mi wygodne życie, daje bezpieczeństwo, pozwala na realizację marzeń. Dzięki niej właśnie za trzy miesiące mogę pojechać na kolejne wakacje do Turcji. Nie tylko ja czerpię z niej korzyści, ale też moje dzieci itp.
A jeśli stres związany jest z faktem, że nie przepadamy za ludźmi, z którymi pracujemy?
Owszem i jest to trudna sytuacja. Ale i tu można wiele zmienić. Po pierwsze, trzeba zrozumieć, że praca to nie jest miejsce, gdzie ludzi powinno się lubić, ale gdzie powinno się pracować i rozwijać. Dlatego jest ważniejsze, byśmy współpracowników bardziej cenili i szanowali, niż lubili. Poza tym w każdym, także w koleżankach i kolegach z pracy, można znaleźć coś pozytywnego.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.