Wiele kobiet wciąż uważa, że misiowata sylwetka to objaw męskiego zdrowia i nie uznaje dużego brzucha za problem. Mężczyźni bagatelizują sprawę, nazywając go pieszczotliwie „mięśniem piwnym”. Jednak rzecz jest dużo poważniejsza, niż się nam wydaje.
Piwo a brzuch piwny
Co zatem robić, ażeby móc się pochwalić pięknie wyrzeźbionym „kaloryferem” na brzuchu? Przede wszystkim musimy uzbroić się w cierpliwość. W końcu pracowaliśmy na nasz brzuszek wiele lat, nie pozbędziemy się go więc w kilka miesięcy. Gra jest jednak warta świeczki.
Od czego więc zacząć? Po pierwsze, musimy zmienić swoje nawyki żywieniowe. Nie chodzi tu o nagłe przejście na dietę złożoną z banana i jogurtu. Jeśli mamy dużą nadwagę, warto udać się do dietetyka, który określi nasze zapotrzebowanie kaloryczne, tak aby nie było ono zbyt małe i jednocześnie, żebyśmy tracili na wadze. Pamiętajmy, że zdrowo jest chudnąć maksymalnie dwa, trzy kilogramy miesięcznie. Szybsza utrata wagi może przyczynić się do problemów zdrowotnych, a także wywołać efekt jo-jo. Restrykcyjne diety prowadzą najpierw do utraty wody, następnie mięśni (a to przecież one spalają kalorie!), a dopiero na końcu tłuszczu. Dlatego konieczny do schudnięcia deficyt kaloryczny należy wprowadzać stopniowo.
Bez porady dietetyka możemy śmiało zrezygnować z jedzenia typu fast-food, które prawdopodobnie jest głównym sprzymierzeńcem tłuszczu odłożonego w naszym brzuchu. Powinniśmy także ograniczyć ilość spożywanej soli. Dobrze jest stosować się do zasady sześciu niewielkich i dobrze zbilansowanych posiłków dziennie. Przy wysiłku fizycznym ważne jest, by dostarczać dużo białka, którego źródłem są chude ryby, drób czy twaróg.
Piwo i przekąski
A co z piwem? – spyta większość mężczyzn. Piwo samo w sobie nie jest przyczyną otyłości. „Mięsień piwny” jest wynikiem zwyczajów żywieniowych towarzyszących piciu bursztynowego trunku i samej kulturze picia. Zazwyczaj kiedy pijemy piwo, mamy też ochotę na wysokokaloryczne potrawy oraz słone i tłuste przekąski. Do tego tak piwo, jak i owe niezdrowe dodatki spożywamy najczęściej pomiędzy właściwymi posiłkami i późnym wieczorem. Samo piwo też nie jest bez winy – jak wiadomo, alkohol jest wysokokaloryczny – półlitrowy kufel piwa zawiera około 220 kcal, z czego większość to tzw. puste kalorie, które poza wartością energetyczną nie mają żadnej dodatkowej wartości odżywczej.
Brzuszki i bieganie
Kolejnym krokiem są ćwiczenia aerobowe i siłowe. Jeżeli jedyny sport, jaki ostatnio uprawialiśmy, to dziesięciometrowe spacery do samochodu, początki naszej walki z tłuszczykiem muszą być ostrożne. Kaloryfer na brzuchu wyrzeźbimy ćwicząc „skłony w leżeniu płasko”, czyli tzw. brzuszki. Możemy zacząć od trzech serii, w każdej robiąc po piętnaście brzuszków. Co kilka dni stopniowo zwiększamy liczbę serii o kolejne dwie albo trzy.
– Nie musimy udawać się od razu do fitness klubu, żeby ćwiczyć mięśnie brzucha – zapewnia Jarosław Ciepichał, trener osobisty z klubu Pure Health and Fitness. – Ćwiczenia tego rodzaju nie wymagają żadnych narzędzi, wystarczy wykonywać je precyzyjnie i regularnie, a efekty zobaczymy szybciej, niż nam się wydaje. Nie bójmy się zakwasów, one świadczą o tym, że trening został dobrze wykonany – dodaje. Generalizując, górne mięśnie brzucha wyrabiamy wszystkimi ćwiczeniami, w których wykonujemy skłony, dolne natomiast – w których unosimy nogi, leżąc lub wisząc, np. na drążku.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.