Historia przetaczania krwi chorym sięga XIX wieku. Transfuzje były jednak wówczas jak rosyjska ruletka. Raz udawały się, raz nie.
Badacze głowili się nad tym – dlaczego? Sekret odkrył w 1901 roku austriacki lekarz Karl Landsteiner. Oznaczył on w czerwonych krwinkach krwi dwa układy antygenowe: A i B. Na tej podstawie wyodrębnił trzy grupy krwi A, B i 0. Grupy te różnią się między sobą, bo posiadają lub nie owe antygeny. Współcześnie wyróżnia się również grupę krwi AB. W 1940 roku Landsteiner był współautorem odkrycia sposobu oznaczenia czynnika RH, przez co uzupełnił wiedzę z zakresu transfuzjologii. Przetaczana krew musi być bowiem zgodna pod względem grupy i czynnika RH. Wraz z tymi odkryciami podawanie krwi choremu stało się bardziej bezpieczne.
A, B, AB i 0
– By nie doszło do błędnej decyzji przy transfuzji, poprzedza je oznaczenie grupy i czynnika RH krwi – wyjaśnia Paweł Wojtylak, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Bydgoszczy. – Dysponujemy już technologiami pozwalającymi na uzyskanie tych informacji w ciągu kilku minut. To wystarcza, by uratować chorego. W sytuacjach skrajnych, przy nagłej, masywnej utracie krwi, przy gwałtownych krwotokach, gdy nie ma czasu na takie badanie, podaje się pacjentom krew grupy 0, bo owo „0” oznacza, że nie ma w niej ani antygenu A, ani antygenu B, więc jest bezpieczna dla każdego biorcy. Osobom z grupą A można podać tylko krew tej samej grupy lub z oznaczeniem 0. Podobnie jest w przypadku grupy B – jej posiadaczowi podać można albo taką samą krew, albo grupy 0. Osoba z grupą krwi AB może otrzymać każdą krew. Tylko osoby z grupą 0, nazywane uniwersalnymi dawcami, mogą otrzymać krew jedynie swojej grupy, czyli 0.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.