Parowe, ewaporacyjne i ultradźwiękowe. Tanie i drogie. Nawilżacze powietrza – czy to urządzenie niezbędne, czy da się bez niego żyć?
Nie dajmy się zwariować
Żyjemy w czasach superszczelnych okien, klimatyzacji i ogrzewania centralnego. Pozbawiliśmy się tym samym naturalnej wentylacji. Dawniej odpowiednią wilgotność zapewniały szpary w drzwiach i framugach okien, wietrzenie pomieszczeń i rośliny na parapetach. Nasze babki i matki stawiały na rośliny w pomieszczeniach, ustawiały w mieszkaniach naczynia z wodą, kładły czyste mokre ręczniki na kaloryfery i piece. Dziś przecież możemy robić to samo.
By zapewnić sobie zdrowe powietrze w domu, wystarczy, że kilka razy dziennie będziemy wietrzyć pomieszczenie przez kilka, kilkanaście minut, bez względu na pogodę, nawet zimą. Pamiętajmy, że niska temperatura niszczy roztocza.
Popularnym sposobem nawilżania powietrza jest także wieszanie na kaloryferach kamionkowych pojemników na wodę. Naczynia z wypalanej gliny, o porowatej powierzchni stwarzają dobre warunki do parowania wody, sprzyjają temu prądy konwekcyjne powietrza tworzące się między żeberkami kaloryferów starego typu. Pod i nad kaloryferami nowego typu (blaszane konwektory) można ustawiać naczynia z wodą.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.