Chciałabym mieć dwadzieścia lat i ten rozum, co teraz... Wtedy miłość byłaby idealna.
- To teraz powiedzmy coś o pozytywnych uczuciach. Czym dla ciebie jest miłość?
Chciałabym mieć dwadzieścia lat i ten rozum, co teraz... Wtedy miłość byłaby idealna. Ale w życiu bywa inaczej. Oczywiście ideałem byłoby, gdyby w związku kobiety i mężczyzny miłość przeplatała się z przyjaźnią, lojalnością, szacunkiem. Nawet gdy to pierwsze zauroczenie, fascynacja, podziw, zaczynają blaknąć, pozostają inne wartości, które w związku trwają dłużej i z czasem stają się bardziej cenne. Wiele razy okazywałam w swoim życiu miłość i wiele razy była ona odtrącana, więc teraz chyba już nie wierzę w miłość.
- Gdy się pojawi, będziesz się przed nią broniła?
Oczywiście, że nie. Zazwyczaj miłość przychodzi niespodziewanie, nagle, gdy wcale jej nie oczekujemy. Wtedy znowu otwieram się na nią, bo wiem, że jest najważniejsza i dla mnie, i zapewne dla każdego człowieka. To ona dodaje skrzydeł, energii. Jest też cierpliwa, potrafi wybaczać, otwiera kolejne szanse dla drugiej osoby. Ale tego wszystkiego trzeba się nauczyć, najczęściej na własnych błędach. Jeżeli spotykam człowieka, który takie uczucie odwzajemnia i też chce się uczyć, to wielkie szczęście. Dla mnie najważniejsza jest miłość do dziecka - piękna, bezwarunkowa, pełna życzliwości i akceptacji. Jest takie powiedzenie, że mężczyznę można zmienić, natomiast rodziców i dziecka nie. W tym zawiera się wszystko.
- W jaki sposób i gdzie najlepiej odreagowujesz stres i zmęczenie?
Miejsce to dom, a sposób - cisza. Tak mogłabym w skrócie odpowiedzieć na to pytanie. Dom jest dla mnie miejscem, gdzie mam swój azyl, gdzie czuję się dobrze i bezpiecznie. A cisza jest dla mnie muzyką, która mnie uspokaja. Mam też komputer, który łączy mnie z moimi przyjaciółmi, którym mogę się zwierzyć, których mogę się poradzić. Jest to dla mnie najlepszy sposób relaksu.
- Jesteś przesądna?
Niestety tak. Ma to związek oczywiście z pracą w teatrze, gdzie istnieje od pokoleń wiele przesądów. Taki najbardziej znany, to ze spadającym scenariuszem. Trzeba przydeptać go, bo inaczej pech będzie prześladował sztukę lub aktora. U mnie to jest już nawyk, który prowadzi do tego, że wszystko, co upada na ziemię, przydeptuję: gazety, talerze czy zapałki. Nie mogę pominąć też wszelkich innych przesądów, jak czarny kot, który przebiegnie mi drogę. Natychmiast zawracam i idę inną. Albo gdy zapomnę czegoś i muszę wrócić się do domu, to siadam i odliczam do dziesięciu. Ale to tylko tak na wszelki wypadek...
- Jakie jest twoje największe marzenie?
Mam jedno najważniejsze, żeby moi bliscy byli zdrowi. Ze wszystkim innym dam sobie radę. A jeśli chodzi o sprawy zawodowe, to mam takie marzenie, abym mogła nadal grać piękne role, takie jak ostatnio. Na marzeniach opieram całe swoje życie. Dlatego jestem przekonana, że te, które mam, spełnią się nie za sprawą jakiegoś cudu, tylko ponieważ ja tego chcę.
Adrianna Biedrzyńska ukończyła PWSFTViT w Łodzi. Jest doskonałą aktorką komediową, gwiazdą estrady i piosenkarką. Grała m.in. u Bondarczuka, Kieślowskiego, Andrzeja Wajdy. W 2003 roku wydała płytę „Ada - Debiut". Koncertuje w Australii, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Obecnie gra w wielu teatrach w całym kraju, m.in. w warszawskim Teatrze Komedia w „Niebezpiecznych związkach", w Teatrze Scena Prezentacje w „Harcerkach" oraz w bardzo popularnym serialu „Barwy szczęścia".
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.