Nie tylko pożądanie sprawia, że lądujemy z kimś w łóżku. Jest wiele innych powodów, dla których uprawiamy seks i potrzeb, które próbujemy dzięki niemu zaspokoić. Niestety, seks nie jest lekarstwem na wszystko. Mając wobec niego nierealne oczekiwania, narażamy się na frustrację. Także seksualną.
Seks jest istotnym elementem naszego życia i źródłem ekscytujących przeżyć. Często jednak, wraz z pożądaniem, zabieramy do łóżka inne, czasem nieświadome dla nas potrzeby. Uprawiamy seks, choć naprawdę pragniemy czułości, towarzystwa, chcemy odreagować stres. Bliskość fizyczną mylimy z emocjonalną. Czasem wierzymy, że seks ochroni nas przed zdradą lub będzie monetą przetargową w relacji z partnerem. Przeceniamy jednak jego rolę i możliwości.
Dodatkowe potrzeby można porównać do nadliczbowych partnerów w łóżku, którzy kradną nam część przyjemności. Dlatego czasem po zbliżeniu odczuwamy pustkę i przygnębienie. Oczekiwaliśmy czegoś więcej niż zaspokojenia seksualnego. Skupieni na dodatkowych wymaganiach, nie umiemy czerpać pełnej przyjemności seksualnej. Sądzimy, że problem tkwi w seksie. Tymczasem przeszkadzają nam nierealne oczekiwania, które z nim wiążemy.
Przyjrzyjmy się, czym jest seks, gdy pomiesza się go z ukrytymi motywacjami.
Seks jako unikanie intymności
Nie zawsze ludzie, którzy idą razem do łóżka, są sobie emocjonalnie bliscy. Seks z przygodnym partnerem również może być satysfakcjonujący fizycznie. Istnieją związki, w których małżonkowie dzielą wspólne życie i łóżko, lecz nie zależy im lub nie potrafią zbliżyć się do siebie emocjonalnie. Czasem pomaga im w tym seks. Niektórzy wszelkie konflikty kończą w łóżku. Gdy ona wszczyna awanturę, on szybko przeprasza i stara się ją przebłagać pocałunkami. Finał ma miejsce w pościeli. Spór zostaje na jakiś czas zażegnany, choć nie rozwiązany. Pary, które obierają tę strategię jako dominującą, tracą szansę na rozwój związku. Nie uczą się rozumieć partnera ani pokonywać wspólnie przeszkody. Z czasem problemy nawarstwiają się i grożą destabilizacją związku.
Od istotnych problemów w związku mogą odwracać uwagę także kłótnie o seks. Istnieją pary, które kłócą się tylko o to. Żadne inne problemy nie są przez partnerów zauważane. Uważają, że poza seksem ich pożycie jest idealne. Toczą za to wieczne boje, kto co powinien robić – częściej, lepiej, inaczej. Kto miał więcej zadowolenia, bo był bardziej samolubny, kto dla kogo się bardziej poświęcił. Kłopoty łóżkowe są najczęściej zwierciadlanym odbiciem nieseksualnych problemów, ale para zwykle nie potrafi obejrzeć ich z tej perspektywy. Poprawa funkcjonowania w takich związkach sprowadza się do zakazu kłótni o seks.
Bywa też, że partnerom trudno spotkać się na miłosnym tete-a-tete. Żałują tego, chcieliby kochać się częściej, ale jakoś im nie wychodzi. Brakuje czasu, są zbyt zmęczeni. Każde ma wiele ważnych powodów, by seks odłożyć na później. Niechęć do zbliżenia może być obrazem dystansowania się do siebie partnerów, nie tylko w sferze seksu, ale także emocji. Unikając seksu, tak naprawdę unikają zbliżenia się do siebie.
Seks bywa także skutecznym sposobem na unikanie bliskości. Funkcjonują tak szczególnie osoby, które wierzą, że w dobrych związkach nie ma kłótni i mają trudność z wyrażaniem własnych emocji.
Seks jako gwarancja wierności
Zdrada to zawsze bolesny cios dla związku. Dlatego małżonkowie zrobią wiele, by się przed nią chronić. Wielu z nich wierzy, że jeśli partner nie będzie narzekał na brak seksu w związku, nie będzie szukał go poza nim. Starają się więc kochać tak często, jak tylko się da, o wiele częściej niż wynika to z ich naturalnych potrzeb. Niektórzy, szczególnie przed dłuższą rozłąką inicjują kontakty, aby ona czy on „byli wierni”. Niestety, taki seks pozbawiony jest spontaniczności, naznaczony poczuciem obowiązku, przesytu. W tle pobrzmiewa żal wywołany brakiem zaufania.
Nadmiar seksu bywa zabójczy dla pożądania, sprowadza na partnerów znużenie, niechęć. A pomysł „skoku w bok” może wydać się całkiem atrakcyjny, choćby dlatego, że inny partner będzie mniej wymagający, a kontakt pozbawiony napięcia, które towarzyszy partnerom, którzy kochają się „na zapas”. I tak, zamiast się chronić, można bezwiednie prowokować zdradę.
Innym, naiwnym sposobem na zachowanie wierności jest oszczędne dozowanie pożycia w przekonaniu, że tylko niedosyt sprawia, że ma się ochotę wrócić po więcej. Ten sposób myślenia dotyka wielu kobiet, którym brakuje pewności siebie, żyjących w lęku, że nie starczy im atrakcyjności, by ktoś chciał z nimi być w długotrwałym związku. Sądzą, że podtrzymają napięcie seksualne poprzez dawkowanie i dystansowanie partnera. Najczęściej jednak wzbudza to uzasadnioną złość i brak zrozumienia. W rezultacie oddala partnerów, zamiast ich do siebie przyciągać.
Takie strategie są charakterystyczne dla osób, które przeceniają rolę seksu, nie dostrzegając wagi bliskości emocjonalnej. Nie da się zagwarantować wierności partnera, ale najlepszym zabezpieczeniem jest głęboki i znaczący emocjonalnie związek.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.