Dzieło Saladyna było pierwszą książką aptekarską obejmującą całokształt ówczesnej wiedzy farmaceutycznej, odzwierciedlającą wszystkie naukowe, praktyczne i obyczajowe wymagania, jakie tamte czasy stawiały aptekarzowi, którego zawód był już zupełnie oddzielony od zawodu lekarskiego, jakkolwiek jeszcze często łączonego w jednej osobie. Dzieło to stało się wzorem dla wszystkich późniejszych podręczników i szkół farmacji.
Szkoła Lekarska w Salerno (Szkoła Salernitańska – Schola Salernitana) powstała w mieście położonym na południe od Neapolu (nad odnogą Morza Tyreńskiego). Samo miasto – Salerno – powstało ok. V w. p.n.e. i zostało opisane jako „starożytne” w manuskrypcie w 846 r. I to właśnie w tym mieście powstała – słynna wkrótce – szkoła lekarska. Jej powstanie, co prawda, otacza tajemnica. Wiadomo tylko, że jeszcze za czasów imperium rzymskiego Salerno było siedzibą szkolenia medycznego u znakomitych lekarzy nauczających tam adeptów zawodu lekarskiego. Twierdzi się również, że szkoła ta jest protoplastą („matką”) późniejszych uniwersytetów w Europie.
Także dla kobiet
Upadek Cesarstwa Zachodnio-Rzymskiego (w 476 r.) i wszystkie następne burze dziejowe nie spowodowały jej upadku; podjęła ona dalej swoją działalność jako szkoła świecka, mimo że medycyną zajmowali się tam głównie duchowni. Za świeckim pochodzeniem szkoły przemawia fakt, że aż cztery narody miały dostarczać jej nauczycieli, którzy nauczali w czterech językach: łacińskim, greckim, hebrajskim i arabskim. Z tego powodu szkoła ta miała od samego początku charakter niejako międzynarodowy i nawet „międzyreligijny”. Niemniej stosunki z Kościołem chrześcijańskim (mimo takiego zróżnicowania) zawsze były bardzo dobre.
Co ciekawe, do swoich „katedr” szefostwo szkoły dopuszczało także kobiety! Były to tzw. „mulieres Salernitanae”. Historia przekazała nam kilka imion niewiast salernitańskich, jak np. Abelli, Rebeki, Guarne czy Trotuli. A przede wszystkim Salerno przyciągało chorych nie tylko z powodu szkoły, ale także z racji klimatu i znajdujących się w pobliżu wód mineralnych. Zresztą, nie tylko wody ściągały chorych, ale także... relikwie świętych: św. Tekli, św. Zuzanny i apostoła św. Mateusza. Nic więc dziwnego w tym, że już w VII w. benedyktyni założyli tu klasztor, przy którym z czasem powstał szpital. Co zaś istotne, stosunki między mnichami a przedstawicielami medycyny świeckiej były jak najlepsze i nawzajem się uzupełniały. Koegzystencja ta sprawiła, że już od VII stulecia Salerno zyskało rozgłos miejscowości, w której można osiągnąć najlepsze wykształcenie zawodowe w medycynie.
Lekarze i lekopisy
Sława szkoły rosła szybko, sięgając od X w. dalekich krańców ówczesnego świata kulturalnego, uzyskując nazwę „Collegium Hippocraticum” lub „Civitas Hippocratica” (Miasto Hipokratesa). Nauczanie obejmowało wszystkie gałęzie medycyny z chirurgią włącznie i nosiło charakter praktycznego przygotowania do zawodu lekarskiego. Głównie opierało się ono na systematycznym zapoznawaniu uczniów z anatomią na podstawie badań zwłok zwierząt i ich wnętrzności, na dokładnej obserwacji chorych, badaniu tętna, oględzinach moczu itp. Tym samym triumfy zaczęła święcić empiria, tak przecież niedawno pogardzana przez ludzi uczonych u lekarzy ludowych.
Nauczanie medycyny trwało 9 lat, a dla specjalizujących się w chirurgii nawet 10 lat. Trzy pierwsze lata studiów poświęcone były przygotowaniu do nauki w ogóle; pięć lat zajęciom teoretycznym z medycyny, po których następowała praktyka przy doświadczonym lekarzu.
W dziejach Szkoły Salernitańskiej (przetrwała do r. 1811, kiedy to cesarz Napoleon Bonaparte na mocy wydanego rozporządzenia szkołę zamknął) najważniejsze były pierwsze wieki jej rozwoju z apogeum w wiekach od X do XIII. W okresie jej największej świetności zasłynęło tu szereg profesorów (lub rektorów), którzy odcisnęli szczególne piętno na jej wizerunku. Przede wszystkim należy tu wymienić Gariopontusa (Garimpoto) z ok. 1040 r. oraz Konstantyna Afrykańczyka (szerzej o nim za chwilę); dalej Maestro Bartolomeo, który ok. 1090 r. napisał dzieło pt. „Practica Bartolomei Salernitani” (albo: „Introductiones et experimenta in practicam Hippocrates, Galienis etc.”; rękopis ten znajduje się we Wrocławiu z dodanymi uzupełnieniami niemieckimi), następnie ok. r. 1140 Mathaeus Platearius stworzył powszechnie używany w średniowieczu podręcznik pt. „Circa instans de simplicis medicina”.
Również ok. 1140 r. powstał w tej szkole pierwszy lekospis pod nazwą „Antidotarium”, którego autorem miał być Mikołaj, przełożony (rektor) tej szkoły (stąd jego łacińskie określenie „Nicolaus Praepositus”, jak i samego lekospisu: „Antidotarium Nicolai Salernitani”. Autorstwo dzieła jest jednak kwestią sporną. Prawdopodobnie jest to praca zbiorowa, oparta na tekstach autorów starożytnych i arabskich. Niemniej Mikołajowi Przełożonemu zawdzięczamy wprowadzenie do medycyny salerneńskiej arabskich środków leczniczych, takich jak owoc nakarpu (Fructus Anacardii), owoc kubeby, drewno sandałowe (Lignum Santali), kamforę i wiele innych.
Konstantyn Afrykańczyk i Saladyn z Asculo
Pora wreszcie przyjrzeć się człowiekowi, który wywarł największy wpływ na rozwój szkoły lekarskiej w Salerno; był nim Konstantyn Afrykańczyk (Constantinus Africanus) (1020-1087) z Kartaginy. Konstantyn, podróżując długie lata po Wschodzie, poznał Mezopotamię, Indie, Egipt i Etiopię, dzięki czemu nabył dużej biegłości w wielu językach wschodnich, jednocześnie oddając się badaniom naukowym nad sztuką leczenia. Gdy po długiej nieobecności powrócił w rodzinne strony, niezwykła jego uczoność zrodziła u rodaków podejrzenie, że jest... czarownikiem! Ratując życie, uszedł do Salerno, gdzie już istniała szkoła lekarska. Czy jednak w niej nauczał? Dokładnie nie wiadomo. Natomiast wiemy na pewno, że ok. 1060 r. wstąpił do zakonu benedyktynów na Monte Cassino, gdzie rozwinął bardzo ożywioną i rozległą działalność pisarską.
Konstantyn przetłumaczył wiele dzieł arabskich i greckich na łacinę. Poza tym zebrał od wielu autorów to, co w owym czasie było konieczne w pracy lekarskiej i pożyteczne w nauczaniu. Dzięki temu stał się twórcą systematycznego i przystępnie opracowanego zbioru pism, które Szkoła Salernitańska natychmiast przyjęła jako podstawę swego nauczania.
Najistotniejsze zaś jest to, że swoją działalnością Konstantyn wywarł niemały wpływ na rozwój sztuki lekarskiej w południowo-zachodniej Europie, jako pierwszy krzewiciel medycyny arabskiej. Nic więc dziwnego w tym, że za Szkołą Salernitańską poszły wkrótce inne szkoły lekarskie, jak np. w Paryżu, Montpellier i w innych miejscach Zachodu i Wschodu.
„Compendium” Saladyna
Słynnym salerneńczykiem był także Saladyn z Asculo (Saladinus de Asculo), lekarz nadworny księcia Tarentu, który w połowie XV w. napisał dzieło pt. „Compendium aromatariorum”, przeznaczone wyłącznie dla aptekarzy (częściej jednak używano wówczas określenia „aromatariusze”, bo tak też zwano ludzi „sporządzających leki”), wydane drukiem w Bolonii w 1488 r.
Dzieło Saladyna było pierwszą książką aptekarską obejmującą całokształt ówczesnej wiedzy farmaceutycznej, odzwierciedlającą wszystkie naukowe, praktyczne i obyczajowe wymagania, jakie tamte czasy stawiały aptekarzowi, którego zawód był już zupełnie oddzielony od zawodu lekarskiego (będzie jeszcze o tym wzmianka na końcu niniejszego tekstu), jakkolwiek jeszcze często łączonego w jednej osobie. Dzieło to stało się wzorem dla wszystkich późniejszych podręczników i szkół farmacji. Sam Saladyn zaś mawiał, że napisał to dzieło, aby usunąć ciemnotę aromatariorów (aptekarzy).
„Compendium” Saladyna składa się z siedmiu rozdziałów. Pierwszy traktuje o egzaminach ustnych adeptów aptekarskich. Na pytanie – jakie są obowiązki aptekarza, egzaminowany winien odpowiedzieć: „Officium aromatarii est: terere, abluere, infundare, coquere, destillare, bene conficere et confecta bene serviare”, co tłumaczy się następująco: „Obowiązkiem aptekarza jest: ucierać, przemywać, naparzać, gotować, destylować, robić cukry i umieć je dobrze przechowywać”.
Do obowiązków aptekarza należało również: „Scire grammaticam, ut valent bene intelligere dispensationes receptorum et antidotarium et scintiae medicinae”, co znaczy: „Dobrze znać gramatykę, ażeby dobrze rozumieć przepisy recept, antidotariów i nauki medycznej”.
Drugim pytaniem egzaminacyjnym było: „Qualis debet esse aromatarius?” – jakim winien być aptekarz? Odpowiedź była następująca: „Aptekarz (aromatarius) winien być nie za młody i nie za stary, nie dumny, nie buńczuczny, nie próżny i nie (powinien) ulegać kobietom (uxorem ducere). Winien być (również) pracowity, uważny, sumienny, sprawiedliwy, dobroczynny, bojący się Boga, czuły na biedę, doświadczony w swej sztuce, grzeczny i uprzejmy. W swych czynnościach nie może powodować się ani przyjaźnią, ani nienawiścią i nie (powinien) wydawać środków spędzających płód (abortiva), żadnych trucizn, nie dawać miodu zamiast cukru, a jeżeli niedoświadczony lekarz przepisze lekarstwo niewłaściwe, winien aptekarz zwrócić mu na to uwagę”.
Pozostałe sześć rozdziałów Saladyna dotyczyło różnych zagadnień, m.in. nomenklatury leków, wykazu preparatów, jakie winny znajdować się w aptekach (tu Saladyn wymienia 16 tłuszczów, 7 rodzajów żółci, 4 odchody zwierzęce (koproterapia jeszcze wówczas była w „modzie”), 46 wód, 59 powidełek, 36 mas pigułkowych, 24 trociczki, 27 olejków i 18 konserw). Omawia wreszcie sposoby przechowywania oraz warunki trwałości leków.
Warto też w kontekście uwag Saladyna zauważyć, że po raz pierwszy w dziele swym Saladyn użył określenia „recepta”, które się przyjęło i funkcjonuje po dzień dzisiejszy. A przy okazji warto również przypomnieć, że szkoła lekarska w Salerno była miejscem, gdzie lekarzy po raz pierwszy poczęto tytułować określeniem „doktor” (co też zostało w tradycji po dziś dzień, nawet wówczas, kiedy dany lekarz nie posiada tytułu doktora po uprzednio obronionej dysertacji doktorskiej).
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.