Serce nie sługa, zwykliśmy mawiać, gdy ktoś kogoś nie chce lub nie potrafi pokochać. W stosunku do osób z chorym sercem to stare porzekadło nabiera jednak zupełnie innej wymowy. Można je odczytać jako ostrzeżenie, że nie będzie nam dobrze służyć bez względu na to, jak je traktujemy.
Zanim więc się zbuntuje rozważmy, jakie sygnały ze strony naszego ciała powinny nas zaniepokoić lub przynajmniej zmusić do zastanowienia, czy wszystko z naszym sercem jest w porządku.
Zajmij się nim zawczasu
Tym, na co nie mamy wpływu, a co ma niewątpliwie duży wpływ na serce, są … wiek i płeć. Trzeba w tej sprawie zaufać statystyce. A ta mówi, że chorobami serca zagrożeni są przede wszystkim mężczyźni po czterdziestce. Oczywiście, zwłaszcza w przypadku panów w dobrej kondycji fizycznej, uprawiających systematycznie sport, aktywnych zawodowo, trudne będzie przyznanie się do przekroczenia kolejnej granicy wieku i zadbanie o zdrowie, jednak muszą to zrobić.
Obok tych dwóch czynników ryzyka, których naprawdę nie wolno lekceważyć, są i inne, takie na które mamy już jakiś wpływ. Są to nadciśnienie tętnicze, otyłość, cukrzyca, wysoki poziom cholesterolu, palenie papierosów. Osobę, która cierpi na choć jedno z tych schorzeń lub jest palaczem, sam ten fakt powinien zmobilizować do systematycznego kontrolowania serca.
Nie czekać aż zaboli
Dlaczego? Bo serce choruje na różne sposoby, czasem długo możemy nie odczuwać żadnych alarmujących sygnałów. – Pierwszą manifestacją choroby serca może być od razu zawał mięśnia sercowego albo nagły zgon sercowy – wyjaśnia dr n. med. Paweł Grzelakowski, z Kliniki Kardiologii 10 WSK w Bydgoszczy. - Dlatego nie powinniśmy biernie czekać, aż pojawią się dolegliwości. Lepszym rozwiązaniem jest zapobieganie rozwojowi choroby. Wciąż aktualne jest twierdzenie, że więcej jest wart grosz wydany na profilaktykę niż złotówka wydana na leczenie.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.