Dziecku jest potrzebny autorytet rodzica, oparcie w nim, wtedy czuje się bezpieczniej. Rozmowa z Ewą Grzybowską psychologiem klinicznym, terapeutą, instruktorem metody integracji sensorycznej.
Czy rodzic może być kolegą dla dziecka?
I tak, i nie. Na pewno są takie momenty, kiedy rodzic może być kolegą, czy nawet najlepszym kumplem swojego dziecka i świetnie obydwoje się bawią - np. gdy wspólnie grają w piłkę, warcaby, scrable czy w jakąś inną grę. Wtedy jak najbardziej kontakty pomiędzy nimi mogą być koleżeńskie. Gra zakłada bowiem właśnie takie zachowania: wszyscy są równi i świetnie się bawią. Ale jeśli myślimy o wychowywaniu dziecka, to w tym przypadku zdecydowanie powinniśmy pamiętać o tym, że jesteśmy nie kolegami, tylko rodzicami, a więc przede wszystkim oparciem i autorytetem dla swojego dziecka.
- Gramy z dzieckiem w piłkę, robi się późno, trzeba wracać a dziecko chce się bawić dalej. Pojawia się płacz, bo kolega zmienia się w rodzica.
Wcale nie musi się nic zmieniać. Wystarczy jeszcze przed rozpoczęciem gry powiedzieć, do której godziny gramy. Rodzic zawsze jest rodzicem i z tej roli nie może wyjść. Dziecko zresztą bardzo szybko zaczyna wyczuwać konteksty sytuacji: kiedy relacja z rodzicem jest koleżeńska, a kiedy nie. Oczywiście czasem zdarzy się, że dziecko w opisanej sytuacji będzie się buntować. Trzeba jednak być konsekwentnym, oczywiście tak, żeby przy tym nie zranić uczuć naszej pociechy.
- Znajomi pozwalają mówić dziecku po imieniu.
Generalnie nie jestem za takim sposobem zwracania się do rodzica. Mówienie po imieniu skraca dystans pomiędzy nim a dzieckiem. Dystans jest potrzebny, bo dziecko powinno mieć poczucie, że rodzic nie jest jego kolegą, do którego mówi się po imieniu, tylko kimś, kto wie lepiej, co wolno, a czego nie, co jest dobre, a co złe. Przy zachowaniu dystansu rodzicowi łatwiej jest czasem coś nakazać czy zakazać. W relacjach koleżeńskich o zakazach czy nakazach nie ma mowy, bo wszyscy jesteśmy równi. Ale dziecku jest potrzebny autorytet rodzica, oparcie w nim. Wtedy czuje się bezpieczniej. W przypadku małego dziecka nie ma nic złego w tym, że czasem powie do rodzica po imieniu. Gdy jednak nie będziemy zachęcać do mówienia do nas po imieniu, ono wróci do form – mama i tata.
Na podstawie doświadczeń moich znajomych, którzy pozwalali mówić do siebie po imieniu, mogę stwierdzić, że dziecko samo dość szybko wraca do form – mamo, tato. Dlaczego? Z wieloma osobami jesteśmy na „ty”. A tylko do rodziców mówimy właśnie - mamo, tato. To jest jednak wyjątkowa relacja i dzieci intuicyjnie doskonale to wyczuwają.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.