Niewielkie skupiska tkanki, gdzieś w głębi gardła o apetycznej nazwie migdałki. Kto nigdy z ich powodu nie cierpiał, ten nie zrozumie tego całego zamieszania, które jest udziałem rodziców dzieci mających z nimi kłopot. Częste infekcje migdałków zmuszają ich bowiem do odpowiedzi na trudne pytanie: usunąć dziecku migdałki czy nie usuwać?
Przychodzimy na świat z trzema głównymi migdałkami – dwoma podniebiennymi i jednym gardłowym, zwanym też trzecim migdałem. Gdy są zdrowe, pełnią ważną rolę w naszych organizmach, przyczyniają się do budowania odporności, bo powstają w nich przeciwciała. Z wiekiem ich znaczenie dla odporności organizmu maleje, jednak w dzieciństwie, zwłaszcza w najwcześniejszym okresie życia, jest ono nie do przecenienia.
Antybiotyk jak krem
Nawracające zapalenia migdałków, dziś już nazywane raczej ropnym zapaleniem noso-gardła, zaburzają ten naturalny porządek rzeczy. Gdy zaczynają ropieć, zamiast nie dopuszczać do rozwoju infekcji w organizmie, same stają się jej źródłem. – Gdy pojawia się na migdałkach ropna wydzielina, pediatrzy wprowadzają antybiotyk. Starają się jednak, by był to specyfik łagodny, na dodatek podawany w małych dawkach i krótko – mówi dr Katarzyna Gizińska, pediatra i laryngolog z Centrum Medycznego Gizińscy w Bydgoszczy. – Tymczasem niedoleczenie choroby powoduje, że bakterie wywołujące infekcje stają się lekooporne. Kolejne podanie antybiotyku działa już tylko jak przesmarowanie migdałków kremem. Otorbia zmianę, zalecza ją z wierzchu, ale wewnątrz migdałków nadal toczy się stan zapalny. Takie nawracające infekcje to powód, dla którego migdałki powinno się usuwać.
Groźny bezdech
Innym wskazaniem do wycięcia migdałków są ich nadmierne rozmiary. Zaleca się je usunąć nawet u dzieci, które nieczęsto chorują, ale mają tak duże migdały, że utrudniają one swobodne oddychanie przez nos. – Pierwszym sygnałem, który powinien i zwykle zwraca uwagę rodziców, jest to, że dziecko chrapie – dodaje dr Katarzyna Gizińska. – Nie sapie, jak przy zatkanym przez katar nosie, ale po prostu chrapie.
Z decyzją o usunięciu trzeciego migdałka rodzice nie powinni zwlekać zwłaszcza wówczas, gdy chrapaniu towarzyszą bezdechy. Trwają one zwykle od kilku do kilkunastu sekund, ale ich wpływ na dziecięcy organizm może być ogromny. Bezdechy z przerostem trzeciego migdałka prowadzą przede wszystkim do niedotlenienia organizmu, w tym mózgu i mięśnia sercowego. Powodują też przytkanie trąbek słuchowych, w efekcie czego w uchu gromadzi się płyn, co grozi niedosłuchem lub zapaleniem ucha środkowego.
Charakterystyczny wygląd
Dzieci z przerostami migdałków mogą mieć i inne kłopoty. Często źle mówią, nie czują smaku, a na dodatek nie lubią jeść, bo jedzenie jest dla nich męczące i trudne. Bywają więc bardzo szczupłe, niedokarmione. Walka o oddech powoduje, że pojawiają się u nich również wady postawy – wciągnięty mostek, zgarbienie. Do tego dojść mogą też wady zgryzu, bo dziecko śpi cały czas z otwartymi ustami.
– Dzieci, które długo borykają się z przerostem migdałków, mają często charakterystyczny wygląd twarzy – dodaje dr Katarzyna Gizińska. – Otwarte usta, wypchnięte do przodu zęby, opuszczone fałdy oczne. Specjalista patrząc na takie dziecko od razu będzie więc podejrzewał, że problem może dotyczyć migdałków. Wie, o co spytać rodziców, a oni dziwią się, skąd lekarz wie o chrapaniu.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.