Jeśli nie możemy porządnie wydmuchać nosa, mamy uczucie, że trąbimy w chusteczkę bez skutku i wciąż boli nas głowa lub mamy uporczywy kaszel z trudnych do określenia przyczyn – wszystko wskazuje na to, że cierpimy na zapalenie zatok.
Jesienią, po lecie pełnym pyłków, zaczynają wreszcie ze spokojem oddychać alergicy. Już nie mają kataru, zaczerwienionych oczu, ataków astmy. To, co dobre dla jednych, jest jednak zapowiedzią kłopotów dla innych. Wraz z jesiennymi chłodami coraz częściej cierpimy bowiem na rozmaite infekcje wirusowe, między innymi dotykające zatok. A wtedy pojawia się katar, kaszel, ból głowy...
Zatoki wykształciły się w drodze ewolucji po to, by chronić twarzoczaszkę i mózg przed urazami. – Działają jak zderzaki w samochodzie, które przy wypadku przyjmują na siebie siłę uderzenia, chroniąc jednocześnie przed jego skutkami resztę samochodu – mówi dr med. Józef Mierzwiński, specjalista chorób uszu, nosa i gardła, ordynator oddziału otolaryngologii Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy. – Zatoki mają też ogromne znaczenie w procesie oddychania, bo w nich wdychane powietrze jest nawilżane, ogrzewane i oczyszczane, przygotowane do kontaktu z wrażliwym nabłonkiem oskrzeli i płuc.
Każdy z nas bez wahania wskaże, gdzie umiejscowione są zatoki czołowe, mniej licznym wiadomo, że mamy również zatoki szczękowe. O zatokach sitowych i klinowych już mało kto poza fachowcami słyszał. A wszystkie one mogą być przyczyną poważnych problemów zdrowotnych.
Gdy szwankuje komunikacja
Nos i zatoki dorosłego człowieka produkują około pół litra śluzu dziennie. Dzięki ruchom rzęsek błony śluzowej jest on nieustannie transportowany w kierunku gardła, a wraz z nim wszelkie bakterie, pyły i alergeny. Zaburzenie komunikacji między zatokami a jamami nosa powoduje zaleganie śluzu i może inicjować rozwój stanu zapalnego. Zaburzenie to może być efektem anomalii anatomicznych. Znacznie częściej jednak dzieje się tak na skutek związanego z infekcją wirusową obrzęku błony śluzowej wyścielającej światło nosa i zatok. Efektem stanu zapalnego jest ból głowy, czasem gorączka, złe samopoczucie, blokada nosa.
– Kiedy dla lekarzy stało się jasne, że zapalenia zatok mają związek z patologią błony śluzowej, gdy inne metody leczenia okazywały się nieskuteczne, chirurgicznie usuwali jej zmienione partie – tłumaczy dr Józef Mierzwiński. – Były to interwencje bardzo inwazyjne i choć przynosiły tymczasową ulgę, nie oznaczały końca problemów, choroba bowiem często wracała. Dziś leczenie polega na przywracaniu drożności, przez co cofnąć się powinny samoistnie zmiany błony śluzowej.
Kiedy sięgnąć po antybiotyk?
Zapalenie zatok może mieć różny przebieg. Najczęstsze są zapalenia ostre, towarzyszące nieżytowi nosa. Ich przyczyną są zwykle infekcje wirusowe. – Przydarzają się one chyba każdemu z nas choć raz w życiu – dodaje dr Józef Mierzwiński. – Pacjentowi podaje się w takich sytuacjach leki przeciwobrzękowe, przeciwzapalne i przeciwgorączkowe oraz zaleca wypijanie dużych ilości ciepłych płynów. I to zwykle wystarcza, by już po kilku dniach poczuł się lepiej. Tylko w wyjątkowo opornych na zachowawcze leczenie przypadkach podaje się choremu antybiotyki. Zwykle sprawa kończy się też na wizycie u lekarza pierwszego kontaktu lub pediatry, bo coraz częściej są oni dobrze przygotowani do diagnozowania i leczenia takich schorzeń. Ropna wydzielina z nosa lub tendencja do nawracania leczonego już wcześniej zapalenia zatok to już jednak powody do konsultacji u specjalisty – laryngologa.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.