Nasze dzieci tyją. Aż 75 procent ma problemy z tuszą, bo w domu rodzinnym nikt nie dba o zdrową dietę. Żeby pociechy schudły, sposób myślenia o jedzeniu muszą zmienić i rodzice, i dziadkowie.
Jak wygląda to badanie, a potem leczenie?
Dziecko najpierw trafia do lekarza zajmującego się chorobami metabolicznymi, następnie do dietetyka i psychologa. Zostają zważone i zmierzone, a lekarze obliczają ich BMI. Dla tych, które mają nadwagę, są organizowane specjalne wykłady dotyczące diety, aktywności fizycznej i higieny życia. Przyczyną otyłości może też być podłoże emocjonalne. Analizujemy wszystkie wyniki i na ich podstawie ustalamy przebieg dalszego leczenia.
Jaką rolę w otyłości odgrywa genetyka. Dziecko jest grube, bo mama, tata i babcia też są grubi?
Genetyka ma wpływ na nasz wygląd, ale tylko w 25 procentach. 75 procent osób tyje, bo ma złe nawyki żywieniowe wyniesione w rodzinnego domu. Wszyscy w rodzinie są otyli, bo lubią bigos, golonkę, a w niedzielę jedzą słodkie ciasta. A surówek zero!
Są też rodziny, które nie lubią się ruszać...
I razem z dziećmi całe dnie spędzają przed telewizorem. Nasz program to rewolucja w życiu otyłych rodzin. I trzeba pamiętać o jednej istotnej sprawie: jeżeli człowiek miał w dzieciństwie „incydent nadwagi”, to komórki tłuszczowe już są. I to jest ta skłonność do tycia.
Jakie to niesprawiedliwe: jeden człowiek może jeść zawsze bez umiaru i wszystko, a drugi musi pilnować się całe życie...
A wie pani z kim mam największy kłopot? Z babciami. Bo one uważają, że dieta to krzywda, a słodycze to szczęście.
I coś w tym jest, bo to czekolada podnosi w naszym organizmie poziom serotoniny, czyli hormonu szczęścia. Ale trzeba przyznać, że wysiłek fizyczny też. No i nasi pacjenci chudną, a podczas wakacji u babci tyją. Jednak spotykamy także postępowe babcie. One już wiedzą, że nie wolno dzieci przekarmiać nawet mlekiem. Ileż mitu jest w twierdzeniu „pij mleko będziesz wielki”.
Bo dla dzieci mających skłonność do tycia oznacza to „będziesz gruby”?
Mleko to tłuszcz, dlatego należy pić dziennie wyłącznie szklankę mleka o zawartości 1,5 procenta tłuszczu. Podobnie jest z sokami, które są mocno słodzone. Dzieci objadają się batonikami, bo nie są nauczone jeść warzyw i owoców. Wolą ziemniaki z sosem. No a ta pszenna bułka serwowana małemu dziecku w wózeczku...
... wywołuje u pani zgrozę.
Tak. Bo trzeba jeść ryby, warzywa i chude mięsa. Pokażę pani zdjęcia naszych pacjentów. Ta dziewczynka na tym zdjęciu waży ponad 76 kilogramów przy wzroście 146 cm. Po dwóch latach leczenia jej waga wynosi już tylko 54 kg, zaś wzrost 155 cm. Urosła i bardzo schudła.
Wreszcie wygląda normalnie. I szczęśliwie. Dzieci odzyskują wiarę w siebie i nie czują się gorsze...
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.