Masz trzydzieści kilka lat, za sobą już z dziesięć - piętnaście lat pracy. Nie odczuwasz jeszcze skutków siedzącego trybu życia, ale to wcale nie znaczy, że Twoje mięśnie i kręgosłup nadal mają dwadzieścia lat…
Ich stanu nie widać, co prawda, gołym okiem, choć czasem, na przykład po wyjątkowo długim dniu pracy, kręgosłup dawać się może trzydziestolatkom już we znaki. Bez miarki i wagi dostrzeżesz za to inne zmiany zachodzące w Twym organizmie. Najpierw najpewniej zwiotczałą skórę na twarzy. Od razu więc zaczniesz stosować kremy właściwe dla swego wieku i rodzaju skóry. Z przyjaciółkami będziesz wymieniać uwagi o maseczkach i dobrych salonach kosmetycznych. Niestety, równie wcześnie i energicznie nie zadbasz pewnie o mięśnie i kręgosłup…
Ciebie też to spotka
Prawda jest jednak taka, że mięśnie trzydziestolatek już zaczyna dotykać „ząb czasu”. Stają się one coraz słabsze, tracą dotychczasową elastyczność, ustępują miejsca tłuszczowi, który po trzydziestce coraz łatwiej zadomawia się na brzuchu i udach. Być może jeszcze nie na Twoich, ale uwierz, bo dotyczy to znaczącej większości kobiet – Ciebie też to spotka. Jedynym sposobem, by odwlec tę chwilę jest ruch.
Powiesz zapewne: Mam sporo ruchu, wciąż jestem w biegu między pracą, zakupami, wożeniem dzieci do szkoły i przedszkola, a ich zajęciami pozalekcyjnymi. Jednak nie o taką aktywność chodzi. Powiesz: Na nic innego nie mam czasu. Cóż, każda z nas ma wiele obowiązków, ale jednak części kobiet udaje się godzić je z zadbaniem o własne zdrowie. Jeśli dopiero wkraczasz na tę ścieżkę, postaraj się trzymać kilku prostych zasad.
Trzy zasady
Po pierwsze – by łatwiej było Ci się zmobilizować do ćwiczeń – znajdź kogoś, z kim będziesz się ruszać. To wcale nie musi być najlepsza przyjaciółka, ale mąż, siostra albo dorastająca córka. Im wszystkim też przecież przyda się ruch.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.