Kiedy jesteśmy kierowani z naszym kilkumiesięcznym niemowlakiem do ortopedy, zastanawiamy się, po co. Przecież tak malutkie dziecko jeszcze nawet nie chodzi! Nie zaniedbajmy jednak tej wizyty. U sześciorga na stu małych Polaków diagnozuje się bowiem dysplazję stawów biodrowych.
Pod okiem lekarza
Pierwszy raz stawy dziecka badane są tuż po jego urodzeniu, przez neonatologa. Jeśli wszystko jest w porządku, przez kolejnych kilka tygodni rodzice muszą tylko odpowiednio się obchodzić z nóżkami i bioderkami dziecka. Jednak zanim skończy ono 12 tygodni, powinniśmy raz jeszcze wybrać się do lekarza i poprosić, by się dokładnie przyjrzał jego stawom biodrowym. Lekarz – może to być lekarz pierwszego kontaktu lub pediatra – dokładnie zbada dziecko. Sprawdzi, czy nóżki poruszają się bez problemu, a stawy mają odpowiednią ruchomość. Prześledzi, czy obie nóżki pracują symetrycznie, stawy są stabilne, a uda dziecka tej samej długości. Oceni też, czy fałdki w pachwinkach dziecka są symetryczne – a jeśli nie, czy jest to objaw problemów, czy specyficzna uroda pociechy.
Zdarza się, że choć lekarz nie znajdzie nic niepokojącego, wypisze nam jednak skierowanie na badanie USG stawów biodrowych. Może tak się stać, gdy lekarz wie, że w rodzinie występowała dysplazja. Często dzieci kierowane są na badanie USG czysto profilaktycznie, ponieważ jest ono absolutnie bezpiecznie i nieinwazyjne, a wczesne wykrycie problemów bardzo ważne.
Dziecko w „dybkach”
Jeśli okaże się, że lekarz znalazł w bioderkach dziecka coś niepokojącego, zaleci terapię. Polega ona najczęściej na zakładaniu dziecku specjalnej ortezy, utrzymującej stawy biodrowe we właściwym położeniu. Do najpopularniejszych należą szelki Pavlika, poduszka Frejki i aparat Koszli. Najmniej krępują ruchy maluszka szelki Pavlika, ale wybór ortezy zależy od rodzaju uszkodzenia stawu. Zadaniem wszystkich typów jest takie ustawienie nóżek, by były zgięte w stawach biodrowych i kolanowych i rozchylone na boki. To pozycja lecznicza.
Rodzicom często kroi się serce na widok unieruchomionych nóżek dziecka, ale nie wolno się poddawać sentymentom. Dziecko musi spędzać w ortezie tyle godzin dziennie, ile zaleci lekarz – z reguły zdejmuje się ją tylko na czas kąpieli i do przewijania. Dzięki temu leczenie będzie trwa krócej – choć często i tak przeciąga się na wiele miesięcy. W trakcie kuracji zgłaszamy się z dzieckiem do ortopedy na wizyty kontrolne, podczas których ocenia on stan stawów i zmienia ustawienia ortezy.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.