Portal Świat Zdrowia:
| Rejestracja

Sekcje tematyczne

  Świat Zdrowia
Świat Kardiologii i Diabetologii
Kardiologia
Diabetologia
Opublikowany: 2010-05-27
Kategoria: Styl życia
DZIECI WARTO CZASEM POROZPIESZCZAĆ
Katarzyna Kwiatkowska
Aktualnie czytasz: DZIECI WARTO CZASEM POROZPIESZCZAĆ
Rozpieszczaj mądrze

Nie można spełniać każdej zachcianki naszej pociechy, bo ona często w ten sposób sprawdza, na co jej jeszcze pozwolimy. By być szczęśliwa, musi znać granice, wiedzieć, co jej wolno, a czego nie.

DZIECI WARTO CZASEM POROZPIESZCZAĆ

- „Kochać zamiast rozpieszczać" - taki tytuł ma wydana niedawno książka niemieckiego pedagoga Gereona Reimanna. Czy naprawdę „rozpieszczać" to znaczy „nie kochać"? Właściwie, co w tym złego?

 

Na pewno niewłaściwe jest rozpieszczanie polegające na kupowaniu dziecku zawsze tego, na co ma ochotę, spełnianiu wszystkich jego zachcianek i dawaniu mu coraz to nowych zabawek. Zwłaszcza, że często robimy to dlatego, że nie chce się nam z nim rozmawiać czy bawić. Ulegamy prośbom i krzykom, kupujemy kolejną zabawkę, byle tylko mieć spokój. A dziecku trzeba poświęcić czas. Zabawki to nie wszystko. Nie można też spełniać każdej zachcianki naszej pociechy, bo ona często w ten sposób sprawdza, na co jej jeszcze pozwolimy. By być szczęśliwa, musi znać granice, wiedzieć, co jej wolno, a czego nie.

 

 

- Często mówimy: Ależ on jest rozpieszczony i źle wychowany! Ale co to właściwie znaczy?


Rozpieszczone dziecko to inaczej dziecko, które nie zna granic. Krzyczy, płacze, rzuca się na podłogę, gdy czegokolwiek mu się odmawia. Zawsze musi być w centrum zainteresowania, chce, żebyśmy zwracali uwagę tylko na niego, bo ono jest najważniejsze.



- Ulegamy zachciankom dziecka, czasem nawet próbujemy je wyprzedzić i kupujemy to, o czym jeszcze nie zdążyło pomarzyć, bo chcemy, żeby miało lepiej niż my, żeby niczego mu nie zabrakło...

 

Rzeczywiście, kupujemy zabawki, a potem mówimy, że gdybyśmy mieli w dzieciństwie połowę tego, co ma nasza pociecha, to bylibyśmy szczęśliwi. Ale to nieprawda! Góra prezentów wcale nie jest najważniejsza. Gdy jest ich za dużo, dajemy je przy każdej okazji, niemal codziennie, to przestają sprawiać radość. Stają się czymś normalnym, zwyczajnym. Potem dziecko czasem w ogóle nie zwraca na nie uwagi i drogą zabawkę rzuca w kąt.

 

 

- A my się martwimy, że może kupiliśmy niewłaściwą, i szukamy następnej... Rozpieszczamy dziecko z miłości czy dlatego, że brakuje nam czasu i ochoty, by skupić się na tym, co jest mu naprawdę potrzebne?

 

Częściej z tego drugiego powodu, choć zapewne tłumaczymy to sobie jako miłość. Prościej jest kupić nową zabawkę czy grę komputerową, niż usiąść z przedszkolakiem na dywanie i pobawić się, bo to wymaga wejścia w jego świat, skupienia, czasu. Często rodzice narzekają, że dziecko chce tylko siedzieć przed telewizorem i oglądać bajki albo grać na komputerze. Ale przecież to oni je do tego przyzwyczaili lub na to pozwalają. Albo narzekają, że je tylko chipsy i słodycze. Ale przecież przedszkolak sam ich nie kupił. Tylko że rodzicom prościej jest ulec prośbom czy płaczom dziecka, niż spróbować poradzić sobie z jego buntem i zawalczyć, by zjadło zdrowe rzeczy.



- Zdarza się, że ulegamy maluchowi, bo np. jest chory i nie może bawić się na placu zabaw.

 

Właśnie w ten sposób podkreślamy: jesteś inny niż rówieśnicy, słabszy, gorszy. Zamiast go wzmacniać, czego on rzeczywiście potrzebuje, jeszcze go osłabiamy. Jeśli często choruje, to zwróćmy uwagę na to, co jest mu rzeczywiście potrzebne. Na pewno nie góra zabawek, raczej nasz czas i obecność. Jest ogromna różnica między potrzebami a zachciankami dziecka. Jego potrzeby trzeba realizować. Ale często właśnie przez to, że spełniamy zachcianki, to nie realizujemy potrzeb. Na przykład przedszkolak ma nadwagę, więc nie lubi biegać, słabo gra w piłkę. A jednocześnie uwielbia słodycze. Prosi o nie, więc mu dajemy, bo „przecież on jest taki biedny" Ale przez to będzie miał jeszcze większe kłopoty z wagą.

 


- Jak takie rozpieszczone dziecko czuje się w grupie rówieśników, np. w przedszkolu?

 

Może mieć kłopoty z zaadaptowaniem się właśnie dlatego, że jest przyzwyczajone do bycia w centrum zainteresowania. W przedszkolu nie będzie w centrum, bo wychowawczyni opiekuje się dwudziestoma dziećmi w grupie i nie może na każdym skupić uwagi aż tak, jak rodzic.

Dodaj do: Facebook Twitter Blip Flaker Pinger Wykop Śledzik

Chcesz wyrazić swoją opinię? Dodaj komentarz

Zasady dodawania komentarzy
Nick/pseudonim: Gość
Chcesz używać stałego nicka? lub Zarejestruj

Pozostało znaków: 5000

Zasady dodawania komentarzy Zasady dodawania komentarzy


1. Komentarze mogą dodawać zarówno zalogowani, jak i niezalogowani użytkownicy.

2. Wszystkie komentarze podlegają moderacji. Wpisy naruszające regulamin serwisu zostają usunięte i nie podlegają publikacji w portalu.

Moje kontozwiń

Aby korzystać z Mojego Konta lub zarejestruj!

Newsletter

Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.