Kiedy związałam się z Piotrem, zaraziłam go swoją pasją. Poza tym dalekie podróże stały się dla nas koniecznością, gdyż biorąc pod uwagę popularność Piotra, chyba trudno byłoby spokojnie spędzić czas nad polskim morzem. Rozmowa z Agatą Paskudzką.
- A nie myśli Pani o zawodzie aktorki?
W 2004 roku odegrałam małą rolę w polskim filmie w reżyserii Jarosława Żamojdy. Było to dla mnie bardzo duże przeżycie. Potem miałam jeszcze propozycję wystąpienia w jednym z seriali. Jednak chęć bycia aktorką momentalnie wygasła w chwili, kiedy poczułam, z czym to się wiąże. Ten dziwny świat nie jest dla mnie.
- Powróćmy więc do świata, w którym jest Pani szczęśliwa. Czy macie Państwo podział ról w związku?
Tak. Ja dbam o Piotra, a Piotr dba o mnie (śmiech).
- A kto z Państwa częściej idzie na kompromis?
Piotr ma mniej cierpliwości i zapewne jest mądrzejszy, dlatego przeważnie to on mi ustępuje. Między nami nie ma jednak poważnych konfliktów. Jeśli zdarzają się jakieś sprzeczki, to o błahe rzeczy.
- Jak to jest, być muzą artysty?
Rewelacyjnie! Bycie muzą, natchnieniem dla ukochanego mężczyzny to chyba marzenie każdej kobiety. Bycie przy Piotrze to moja codzienność, więc trudno mi jest ją opisywać w niezwykłych barwach. Piotr jest dla mnie osobą wyjątkową. Mówi się, że artyści są egoistami, ale pod tym względem Piotr nie jest stereotypowy.
- Jak się Pani żyje z tak zapracowanym partnerem?
Bardzo dobrze - kolorowo i ciekawie. Praca Piotra nie jest poważnym problemem, ponieważ w zasadzie wszystko robimy razem, wspólnie chodzimy na spotkania, a ja jestem obecna przy jego wywiadach. To wyjątek, że nie ma go teraz ze mną. Można powiedzieć, że jesteśmy ze sobą non stop. Gdy zrobiłam bilans zeszłego roku, okazało się, że może dwa lub trzy dni byliśmy bez siebie. Istnieje pogląd, że wiele związków rozpada się, kiedy ludzie przebywają ze sobą zbyt często - w naszym przypadku jest inaczej. Nam najtrudniej, kiedy jesteśmy w dwóch różnych miejscach.
- Jak spędzają Państwo razem wolny czas?
Zupełnie zwyczajnie. Spotykamy się ze znajomymi, chodzimy na spacery, uzupełniamy braki w lodówce, albo po prostu spędzamy te chwile w domu.
- Kiedy rozmawiamy, Pani partner jest na siłowni. Czy Pani też dba o kondycję fizyczną?
Ja także powinnam być teraz na siłowni (śmiech). Trenujemy trzy razy w tygodniu. Poza tym staramy się zdrowo odżywiać. Inne metody są chyba zawodne.
- Jaka, według Pani, jest recepta na udany związek?
Chyba nie mam zbyt dużego doświadczenia, aby móc wystawić jakąś skuteczną receptę na szczęśliwy związek. Najważniejsze, żeby trafić na swoją drugą połówkę, wtedy już wszystko potoczy się zgodnie z planem. W moim przypadku wszystko ułożyło się tak, że spotkałam Piotra. A Piotr, bez żadnych zobowiązań z przeszłości, czekał na mnie. I jak tu nie wierzyć w przeznaczenie?
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.