O rodzinie, zdrowiu, pracy i... kuchni tureckiej. Rozmowa z Beatą Chmielowską-Olech, dziennikarką i prezenterką.
Beata Chmielowska-Olech - prezenterka Teleexpressu, jest doskonałym przykładem na to, jak pogodzić macierzyństwo, stresującą pracę, pasję i jeszcze zadbać o związek. Dziennikarka pracę w TVP rozpoczęła w 1998 roku w młodzieżowym wydaniu programu - Teleexpress Junior. Zanim zaczęła pracę w „dorosłym" Teleexpressie, przez rok uczyła się podstaw telewizji. Już jako praktykantce, pozwolono poprowadzić jej kilka wydań programu.
Prezenter telewizyjny musi dobrze wyglądać. Było nie było, jest to jeden z elementów tego zawodu. Zdradź zatem, co robisz, że tak świetnie wyglądasz?
Jeśli zdrowie dopisuje, to życie jest prostsze - zdaję sobie z tego sprawę, choć muszę przyznać, że nie zawsze udaje mi się przestrzegać wszystkich zasad zdrowego trybu życia. Zdarza się, że nie dosypiam, nie dojadam, wiele rzeczy robię w biegu z pełną świadomością zgubności takiego postępowania. Staram się jednak z tym walczyć, czyli posiłki jeść regularnie i uprawiać sport. Mam dwoje małych dzieci i pracę, która także wymaga ode mnie dyspozycyjności, siłą rzeczy muszę być w formie. Gdy tylko dopisuje pogoda całą rodziną regularnie jeździmy na dalekie wycieczki rowerowe. Lubię łączyć przyjemne z pożytecznym. Nie przepadam za samotnym spędzaniem czasu na siłowni, wolę być z rodziną, szczególnie na świeżym powietrzu.
Wspomniałaś, że nie dojadasz... Podobno jesteśmy tym, co jemy. Czym jest więc Beata Chmielowska-Olech? Jaka jest kuchnia, którą szczególnie lubisz?
Bardzo lubię gotować i podobno robię to dobrze. Moja kuchnia jest różnorodna. A rodzaj potrawy zależy od kilku czynników - mojego nastroju, ilości czasu i zawartości lodówki. Raz są to dania dietetyczne, lekkostrawne i bogate w błonnik oraz witaminy, a innym razem ciężkie, mięsne. Jednak niezależnie od tego, czy na obiad robię rybę czy karkówkę, zawsze podaję surówkę. Nasza ulubiona to tarta marchewka i kalarepka z jabłkiem i kukurydzą z puszki, skropiona cytryną i oliwą. Dzięki tej kulinarnej różnorodności moi domownicy jedzą wszystko, i choć dzieci mają oczywiście swoje ulubione zestawy, jak chociażby rosół i kotlety mielone, to nie gardzą kaszami, kalafiorem, szpinakiem i wątróbką. Bo w kuchni bardzo liczy się także atmosfera. Cokolwiek gotujemy ważne, by robić to z uczuciem, wówczas wszystkim lepiej smakuje.
Który region świata szczególnie inspiruje cię kulinarnie?
Kuchnia turecka. Jest zdrowa i jednocześnie wyśmienita. Używa się w niej mnóstwo oliwy z oliwek i warzyw. W Polsce najpopularniejsze są kebaby, które nawiasem mówiąc, mają często niewiele wspólnego z tureckimi. Bo tam oprócz baraniny je się mnóstwo owoców i warzyw. Chyba nigdzie indziej nie jadłam tak słodkich arbuzów i soczystych brzoskwiń, jak właśnie w Turcji. Nieobojętny jest tu pewnie mój sentyment do tego kraju, w którym smakuje mi niemal wszystko.
Zatem twoja turecka specjalność?
Przede wszystkim różnego rodzaju sałatki. Uwielbiam też dolma, czyli tureckie gołąbki - mięso i ryż zawijane w liście winogron. Co prawda sama ich nie robię tylko kupuję gotowe, ale i tak jest pysznie. Lubię za to przygotowywać potrawkę z bakłażanów z żółtą fasolą i czerwoną papryką oraz oliwą i czosnkiem. To bardzo proste danie, które wszystkim polecam. Wystarczy wszystkie składniki udusić w garnku z oliwą i czosnkiem. Można podawać z ryżem, jako dodatek do mięsa, ale równie dobrze smakuje samo na ciepło lub na zimno. Smaczna jest też sałatka z ugotowanej fasoli jaś z dodatkiem pietruszki, czosnku i oliwy z oliwek.
Zawód dziennikarza ma wiele twarzy, która jest ci najbliższa?
Pracuję w telewizji od trzynastu lat. Zaczynałam od początku, czyli od noszenia kaset, przeszłam właściwie wszystkie stopnie w tej hierarchii. Wyznaję zasadę, że prezenterem się bywa, a dziennikarzem się jest i dlatego uprawiając ten zawód trzeba się wciąż rozwijać. Pracuję przy programach o bardzo różnej tematyce, ale zawsze daję z siebie wszystko. Do jednych piszę scenariusze inne prowadzę. To daje mi satysfakcję i poczucie spełnienia.
Kto w dzieciństwie był wzorem do naśladowania?
Moja babcia. To była wspaniała kobieta o bardzo mocnej osobowości. Miała niesamowity temperament, który pozwalał jej łączyć i trzymać w ryzach całą rodzinę. Bardzo żałuję, że już jej nie ma.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.