Portal Świat Zdrowia:
| Rejestracja

Sekcje tematyczne

  Świat Zdrowia
Świat Kardiologii i Diabetologii
Kardiologia
Diabetologia
Opublikowany: 2011-09-05
Kategoria: Zdrowie
Co z migdałkami?
Małgorzata Grosman
GDY DRAPIE, PIECZE, KŁUJE...
Aktualnie czytasz: Co z migdałkami?

Po lodach i zimnych napojach, po przemarznięciu. Czasem z powodu, którego nie potrafimy określić. Bez względu na przyczynę ból gardła zawsze jest nieprzyjemnym uczuciem.

Co z migdałkami?

Wiedza z tysięcy przypadków

 

Dziś wiedza medyczna opiera się na standardach ustalanych przez panele ekspertów na podstawie obserwacji leczenia tysięcy pacjentów. Ustalane są algorytmy postępowania w poszczególnych chorobach, które znacznie ułatwiają leczenie, szczególnie gdy pojawiają się trudności. Oczywiście i u nas w kraju istnieją rekomendacje leczenia chorób gardła. Są tzw. grupy antybiotyków pierwszego, drugiego i trzeciego rzutu stosowanych w bakteryjnych infekcjach gardła. Gdy nie pomaga pierwszy antybiotyk wówczas stosujemy antybiotyk drugiego rzutu i wówczas pobieramy wymaz, który powie nam, z jaką bakterią mamy do czynienia i czym ją dalej zwalczać. Warto dodać, iż algorytmy te w różnych częściach świata mogą się nieco różnić, gdyż udział procentowy poszczególnych bakterii w epidemiologii chorób gardła geograficznie jest zróżnicowany. Antybiotyk pierwszego rzutu dobrze działający w Polsce może znacznie gorzej działać w innych odległych krajach świata.



Migdałki ważne w dzieciństwie

 

W anginie mamy do czynienia z zapaleniem migdałków i błon śluzowych gardła. Natura wyposażyła nas w trzy migdałki - dwa podniebienne i jeden podgardłowy, zwany trzecim. Migdałki pełnią ważną rolę, zwłaszcza w dzieciństwie, bo powstają w nich przeciwciała, przyczyniają się więc do budowania odporności organizmu.

 

Z tego powodu ropne infekcje migdałków bezwzględnie wymagają właściwego leczenia. Problem w tym, że z wiadomych względów lekarze pierwszego kontaktu i pediatrzy zapisują często antybiotyk słaby, w małych dawkach i na krótko, to może jednak powodować, że infekcja nie zostanie całkowicie wyleczona. Jeśli terapia nie jest dostatecznie długa lub kontynuowana z wykorzystaniem (oczywiście, jeśli to konieczne) antybiotyku drugiego rzutu, wówczas bakterie stają się lekooporne, a problemy z migdałami powracają. Kolejne podanie słabego antybiotyku jest nieskuteczne - wewnątrz migdałków wciąż toczy się stan zapalny.

 

 

Usunięcie bywa konieczne

 

W takich przypadkach jedynym rozwiązaniem, kładącym kres chorobie, jest usunięcie migdałków. Rodzice często boją się tego zabiegu. Zastanawiają się i nad jego przebiegiem, i nad jego skutkami. Pytają, czy rzeczywiście jest w stanie radykalnie przywrócić zdrowie, czy w jego konsekwencji nie będą częstsze infekcje tchawicy, krtani czy oskrzeli. W tej sprawie warto zaufać lekarzowi, który zna swojego pacjenta, jego stan zdrowia i jest w stanie najlepiej pokierować jego leczeniem.

 

Sam zabieg jest już zresztą dziś krótkotrwały i często wykonywany w ramach chirurgii jednego dnia, co oznacza, że w kilka godzin po nim większość chorych - głównie są to dzieci - może opuścić szpital. Nowoczesne techniki medyczne pozwalają też na to, by znieczulenie przed zabiegiem odbywało się na kolanach u rodziców, dzięki czemu znacząco ogranicza się stres dziecka. Sam zabieg trwa kilkanaście minut, a w godzinę po wybudzeniu dziecko może już napić się, a po kolejnej godzinie - zjeść posiłek. Jeśli nie dojdzie do żadnych komplikacji, dziecko niedługo potem jest już w domu, nie odczuwa bólu związanego z zabiegiem, gardło może mieć jednak podrażnione rurką intubacyjną.

 

 

Gdy nos nie zatrzyma

 

Czasem ból gardła jest skutkiem kataru, który nie ma podłoża alergicznego, a wirusowe. Zaporę dla wirusów stanowić powinny błony śluzowe nosa. Jest to możliwe dzięki śluzowi, który nawilża ją i neutralizuje próbujące pokonać błonę wirusy i bakterie. Dorosły człowiek produkuje dziennie około pół litra śluzu, który po spełnieniu swej funkcji spływa do gardła, a stamtąd dalej do żołądka, czyli jest bezwiednie połykany. Z różnych powodów ten sprawnie działający mechanizm może zawieść. Czasem problemem jest jakość śluzu, czasem jest go niewystarczająco dużo, bo przebywamy w zbyt przesuszonych pomieszczeniach, zbyt mocno ogrzanych albo w takich, w których powietrze jest przesuszone z powodu klimatyzacji.

 

Nadmierne wysuszenie śluzówki lub zbyt mała ilość śluzu skutkują więc mniejszą ochroną nosa przed wirusami i bakteriami. A gdy przenikną one przez błony śluzowe, wywołują katar. Właściwie wydmuchując nas mamy szansą spowodować, że infekcja do tego się ograniczy. Jednak gdy katar spływa do gardła, wirusy płyną tam razem z nim. Jeśli zaatakują gardło, pojawia się ból, obrzęk, dyskomfort przy przełykaniu, zupełnie tak samo, jakby infekcja nie zaczęła się od nosa, a od razu od gardła. Tak banalny katar może przerodzić się w poważniejszą infekcję. Zainfekowanie krtani i tchawicy wywołuje dodatkowo chrypkę i suchy kaszel.

Dodaj do: Facebook Twitter Blip Flaker Pinger Wykop Śledzik

Chcesz wyrazić swoją opinię? Dodaj komentarz

Zasady dodawania komentarzy
Nick/pseudonim: Gość
Chcesz używać stałego nicka? lub Zarejestruj

Pozostało znaków: 5000

Zasady dodawania komentarzy Zasady dodawania komentarzy


1. Komentarze mogą dodawać zarówno zalogowani, jak i niezalogowani użytkownicy.

2. Wszystkie komentarze podlegają moderacji. Wpisy naruszające regulamin serwisu zostają usunięte i nie podlegają publikacji w portalu.

Moje kontozwiń

Aby korzystać z Mojego Konta lub zarejestruj!

Newsletter

Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.