Wiele kobiet wciąż uważa, że misiowata sylwetka to objaw męskiego zdrowia i nie uznaje dużego brzucha za problem. Mężczyźni bagatelizują sprawę, nazywając go pieszczotliwie „mięśniem piwnym”. Jednak rzecz jest dużo poważniejsza, niż się nam wydaje.
Brzuszki i bieganie
Po zmianie diety czas na ćwiczenia aerobowe i siłowe. Jeżeli jedyny sport, jaki ostatnio uprawialiśmy, to dziesięciometrowe spacery do samochodu, początki naszej walki z tłuszczykiem muszą być ostrożne. Kaloryfer na brzuchu wyrzeźbimy ćwicząc „skłony w leżeniu płasko”, czyli tzw. brzuszki. Możemy zacząć od trzech serii, w każdej robiąc po piętnaście brzuszków. Co kilka dni stopniowo zwiększamy ilość serii o kolejne dwie albo trzy. Ćwiczenia tego rodzaju nie wymagają żadnych narzędzi, wystarczy wykonywać je precyzyjnie i regularnie, a efekty zobaczymy szybciej, niż nam się wydaje. Nie bójmy się zakwasów, one świadczą o tym, że trening został dobrze wykonany. Górne mięśnie brzucha wyrabiamy wszystkimi ćwiczeniami, w których wykonujemy skłony, dolne natomiast, w których unosimy nogi, leżąc lub wisząc np. na drążku.
Ważna rozgrzewka
Jarosław Ciepichał, instruktor i trener zaleca przed wykonaniem ćwiczeń piętnastominutową rozgrzewkę, np. na skakance. Pozwoli nam to podwyższyć nasze tętno, a tym samym rozkręcić metabolizm. Po wykonaniu serii brzuszków powinniśmy jeszcze poświęcić kilka minut na rozciąganie. – Bardzo ważne jest także ćwiczenie antagonistycznych mięśni, w tym przypadku mięśni grzbietu – przypomina trener osobisty. – Żeby mieć najlepsze efekty, powinniśmy wykonywać ćwiczenia angażujące mięśnie całego ciała.
– Dzięki mocnym mięśniom brzucha, zyska nasza postawa, będziemy wyglądali szczuplej i odciążymy kręgosłup. Wysiłek fizyczny podnosi poziom testosteronu, który zapewni nam lepszy humor i wygląd. Jestem pewny, że każda kobieta to doceni – zachęca Jarosław Ciepichał.
Same brzuszki jednak nie wystarczą. Żeby spalić tłuszczyk, konieczny jest jakiś trening aerobowy, np. bieganie, pływanie czy jazda na rowerze. Chodzi tu właściwie o każdy rodzaj aktywności, który trwa więcej niż pół godziny i odbywa się w przedziale od 60 do 75 proc. naszego tętna maksymalnego (HRmax). Jak je obliczyć? Najczęściej stosowaną metodą jest wyliczanie według wzoru, w którym od 220 odejmujemy nasz wiek (220 – wiek = HRmax).
Pamiętajmy, że tak jak organizm odkłada tłuszcz najpierw na brzuchu, a dopiero później w innych częściach ciała, tak centymetry będziemy tracić najpierw na biodrach, udach czy ramionach, a dopiero na końcu przyjdzie kolej na brzuch.
eva-nox | 2011-03-31 19:55:13 cytuj
Tak, tak panowie, brzuch to okropny niewdzięcznik, bardzo szybko zapomina o tym, co mu już daliście :)
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.