Kiedy jesteśmy kierowani z naszym kilkumiesięcznym niemowlakiem do ortopedy, zastanawiamy się, po co. Przecież tak malutkie dziecko jeszcze nawet nie chodzi! Nie zaniedbajmy jednak tej wizyty. U sześciorga na stu małych Polaków diagnozuje się bowiem dysplazję stawów biodrowych.
Już w pierwszych tygodniach życia maluszka trzeba koniecznie przeprowadzić kontrolę jego stawów biodrowych. Jeśli chcemy, by za rok mógł normalnie stawiać pierwsze kroki, teraz trzeba sprawdzić, czy jego bioderka się sprawnie rozwijają. Wiele niemowląt rodzi się bowiem z nie do końca wykształconymi stawami biodrowymi. Za wszelką cenę trzeba to wykryć jak najszybciej. To pomoże nam uniknąć najgorszego: rozwoju poważnej wady, którą – jeśli ją zaniedbamy – będzie można skorygować tylko operacją.
Głęboka panewka
Stawy biodrowe dziecka wykształcają się w łonie matki. Składają się z kości udowej i wgłębienia w miednicy, zwanego panewką. Musi być ona wystarczająco głęboka i odpowiednio uformowana – tak, by mieściła się w niej główka kości udowej. Panewka powinna szczelnie otulać główkę kości, utrzymywać ją i zapewniać prawidłową ruchomość. Niestety, czasem się zdarza, że panewka jest zbyt płytka i stroma. W efekcie główka kości może się przemieszczać, a nawet całkiem z niej wypadać i wyskakiwać ze stawu. Takie nieprawidłowe ukształtowanie panewki nazywane jest dysplazją stawu biodrowego. Wada może dotyczyć tylko jednego stawu, może też obejmować oba.
Dotknięte dysplazją dziecko ma ograniczony zakres ruchu nóżek. Zaburzone jest ich odwodzenie, co oznacza, że nie można ich w pełni odchylić na zewnątrz. O dysplazji może też świadczyć niesymetryczne ułożenie fałdek pachwinowych. Warto zwracać na to uwagę, ponieważ przy niewielkiej dysplazji ograniczenie ruchu może być tak niewielkie, że nam umknie. Tymczasem dysplazję stawów biodrowych określa się jako chorobę rozwojową: jeśli nie podejmiemy terapii, z wiekiem dziecka może postępować. A bez prawidłowo funkcjonujących bioder trudno sobie wyobrazić chodzenie czy bieganie.
Skąd te problemy?
Dokładnie nie wiadomo. Prawdopodobieństwo wystąpienia dysplazji rośnie, jeśli dotknięte nią było któreś z rodziców czy krewnych dziecka. Dlatego jeśli dysplazja występowała w rodzinie, trzeba tym dokładniej i tym wcześniej sprawdzić stawy biodrowe maluszka. Dysplazja może być też spowodowana nieprawidłowym ułożeniem dziecka w brzuchu matki. Stwierdza się ją częściej u maluchów, które w macicy ułożone były pośladkowo, miednicowo lub poprzecznie. Częściej też występuje u dzieci noszonych w ciąży z małowodziem lub z większą, niż przeciętna, wagą urodzeniową. Zdarza się, że sam poród jest przyczyną uszkodzenia stawów: wszelkie zabiegi okołoporodowe, wymagające prostowania nóżek dziecka są dla stawów biodrowych niebezpieczne.
Niektórzy lekarze winią za powstawanie dysplazji wpływ hormonów matki. W ostatnich tygodniach ciąży organizm kobiety produkuje specjalny hormon, relaksynę. Jego zadaniem jest rozluźnienie stawów w obrębie miednicy, by kobieta mogła urodzić dziecko siłami natury. Jednak to, co krąży we krwi matki, wpływa także na dziecko – stąd podejrzenie, że relaksyna może być powodem rozluźnienia, nadmiernej elastyczności i utraty stabilności przez stawy biodrowe dziecka. To podejrzenie wydaje się potwierdzać fakt, że większe stężenie relaksyny stwierdza się po porodzie u dziewczynek niż u chłopców – a trzeba wiedzieć, że dziewczynki sześciokrotnie częściej niż chłopcy zapadają na dysplazję stawów biodrowych.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.