Tylko tam napijemy się wybornego porto i posłuchamy melancholijnej nuty fado. Choć w Lizbonie aż roi się od wartych zwiedzenia zabytków, podróż najlepiej zacząć od wędrówki jej ulicami, aby poznać urodę i klimat najstarszych dzielnic.
Miasto schodzi z gór w stronę oceanu. Kolorowe fasady domów połyskują w słońcu białymi mauretańskimi murami, dachami z blachy i łupku, wieżami kościołów i zamkowych wieżyc. Lizbona czaruje widokiem kaskadowo opadających tarasów z ogrodami, sadzawkami i fontannami. Jest nierzeczywista jak sen, bajkowa jak teatralna dekoracja.
Most do Betlejem
Dobrze jest wjechać do Lizbony od południa po najdłuższym w Europie (2275 m) wiszącym nad Tagiem Moście 25 kwietnia (Ponte 25 de Abril). Po prawej stronie w pobliżu pierwszego przęsła mostu widać ogromny posąg Chrystusa Króla z rozłożonymi ramionami. Z mostu rozciąga się niebywała wprost panorama na miasto, które jakby zatrzymało się po drugiej stronie rzeki.
Po przebyciu mostu, jadąc przez wytworną dzielnicę rezydencji i ambasad Restelo, kierujemy się do Santa Maria de Belem. Przez Portugalczyków jest nazywana Belem, czyli Betlejem. Położenie miasta w pobliżu ujścia Tagu do Atlantyku przesądziło o jego portowym charakterze. W czasach świetności portugalskiego imperium kolonialnego znajdował się tu główny port stolicy. To właśnie stąd w 1497 r. wyruszył na swą wyprawę do Indii odkrywca i podróżnik Vasco da Gama.
W tej dzielnicy trzeba zobaczyć jedną z piękniejszych świątyń świata – kościół i klasztor Hieronimitów. Zbudował ją król Manuel I dla uczczenia triumfalnego powrotu Vasco da Gamy z indyjskiej wyprawy. Znajdują się tu królewskie groby, a także sarkofag Vasco da Gamy. Klasztor uważany jest za jedną z najwspanialszych budowli europejskiego gotyku. Uwagę przyciągają elementy stylu manuelińskiego, nawiązującego do epoki wielkich wypraw na Wschód. Wspaniały jest dziedziniec klasztorny z krużgankami i kolumnadą. To właśnie w klasztorze Hieronimitów złożono l czerwca 1985 r. podpisy pod deklaracją o przystąpieniu Portugalii do Unii Europejskiej.
Serce miasta
W Lizbonie nie można ominąć Rossio, czyli placu będącego sercem miasta. Niegdyś na Rossio odbywały się jarmarki, walki byków i egzekucje. Dziś jest to gwarne, tłoczne miejsce, pełne restauracyjek i kawiarni. Poczujemy tu rytm miasta i przywołamy jego historię.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.