Dziecku jest potrzebny autorytet rodzica, oparcie w nim, wtedy czuje się bezpieczniej. Rozmowa z Ewą Grzybowską psychologiem klinicznym, terapeutą, instruktorem metody integracji sensorycznej.
- Rodzice nastolatka dążą często do koleżeńskich kontaktów z dziećmi.
To błąd rodziców. Dorastanie jest trudnym czasem w życiu dziecka, okresem, w którym szczególnie potrzebuje ono mądrego autorytetu rodzica. Ale oczywiście nie buduje się go na zasadzie: .Ja mam rację, bo jestem starszy, jestem twoim ojcem”. Najważniejszy jest własny przykład. Jeśli chodzi o używanie na siłę gwary młodzieżowej, to myślę, że młodzi ludzie patrzą na to raczej z politowaniem. Chyba, że dorosły zawsze prowadził taki luzacki styl życia i używał tego typu słownictwa. Albo też weszło ono już do współczesnej polszczyzny. Takie stylizowanie się na bycie młodzieżowcem zdecydowanie mi nie odpowiada. Podobnie niedobrym pomysłem jest wspólne z dzieckiem utyskiwanie na nauczycieli. W ten sposób podkopujemy nie tylko ich, ale i swój autorytet.
Wydaje mi się jednak, że warto być przyjacielem swojego dziecka. Ale to ktoś zupełnie inny niż kolega. Przyjaciel dzieli się swoją wiedzą, doświadczeniem, jest nie tylko autorytetem, ale też kimś, na kim zawsze można polegać. A dziecko potrzebuje takiego wsparcia - zarówno gdy jest małe, jak i wówczas, kiedy dorasta.
- A może lepszy jest system autorytarny?
Zdecydowanie nie. Jestem za wychowaniem partnerskim, ale właśnie opartym na autorytecie rodzica. Dziecku jest on niezbędny.
- Czy każdą decyzję należy dziecku tłumaczyć?
Na pewno nie trzeba każdej naszej decyzji uzasadniać. Ale gdy pociecha się nas nie słucha, to trzeba ją po prostu przytrzymać i powiedzieć: „Nie wolno!”. Nie powinno się też za każdym razem tłumaczyć, dlaczego należy przed posiłkiem umyć ręce, a przed snem - zęby. Mama nie musi też wyjaśniać, dlaczego już trzeba wracać z placu zabaw. Małe dziecko nie wszystko zrozumie. Powinno za to wiedzieć, co mu wolno, a czego nie, znać granice, których nie może przekroczyć. Ale warto też z nim rozmawiać, tłumaczyć, opowiadać o otaczającym świecie, by mogło lepiej go poznawać, rozbudzało swoją ciekawość.
- Czy rodzice boją się, że zmieniając decyzję podkopią swój autorytet?
Myślę, że nie trzeba tego się bać. Oczywiście, można zmienić zdanie pod wpływem argumentów dziecka i na pewno nie ucierpi na tym nasz autorytet. Wręcz przeciwnie, można w ten sposób wiele zyskać, bo dziecko dostanie sygnał, że warto dyskutować, przekonywać, że to się opłaca. Oczywiście pod warunkiem, że rodzic zmieni decyzję dlatego, że ono naprawdę go przekona, a nie dlatego, że zacznie płakać czy awanturować się.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.